sobota, 14 kwietnia 2012

rozdział 8

Stanęłam przy swojej szafce,sięgając po kosmetyczke . Po lądowaniu w krzakach masa liści plątała mi się we włosach. Kiedy ni stąd ni zowąd poczułam na karku ciepły,przyjemny powiew.
-Made - Buchnął Zayn !
Podskoczyłam do góry i walnęłam głową o szafke.
-Oszalałes!-Krzyknęłam,masując obolałe czoło.
-Może pocałować to przestanie boleć?
-Eh ale z Ciebie Casanova. Nie odpuścisz?- Spojrzałam mu prosto w oczy ,czułam jednak,że to on ma nade mną przewagę. Biła od niego ta energia,gdzie kolana miękły i miałaś ochotę rzucic się mu w ramiona .
- Nie . Nie odpuszczę . - Złapał mnie w tali i obrócił w swoją stronę.
Skierowani ku sobie twarzą w twarz , czułam niepokój ,a zarazem coś przyjemnego ,wrażenie motylków w brzuchu,które z każdym jego oddechem się nasilały.
Odsunęłam się odrobine w tył,zabierając jego dłonie z moich bioder.Podniosłam torbe z podłogi i ruszyłam w strone sali gimnastycznej.
Chłopak rozglądnął się dookoła,czując ,że traci Made z zasięgu wzroku,kiedy odnalazł ją w tłumie uczniów.
-Przestań,wiem,że mnie porządasz.-Stanął na przeciw mnie,nawiązując ponowny kontakt wzrokowy.
BYłam nieugięta,ominęłam go prawym ramieniem,cicho szepcząc-"dobry początek" i zamknęłam za sobą drzwi od damskiej szatni .
Szybko się przebrałam,miałam nadzieje,że unikne  komentarzy wrednych"plastików",określających mnie mianem "oślepionej wieśniary".Jednak,wiara nie zawsze czyni cuda. Wokół mnie zebrała się grupka dziewcząt,czekająca tylko aż mnie upokorzyc.
-No hej,jak tam twój romans z gwiaZZdorem- z naciskiem na Z.
Słowem się nie odezwałam.Poskladałam ubrania w kostke i już miałam wybiegać na sale ,kiedy tłum się zwęził,a nastolatki zaczęły mnie popychać.
-Co ty sobie wyobrażasz?",- Tępa s**a.",-"Biedota suchota". Padałyt eksty tego typu. Nie dałam rady. Miały przewage. Wreszcie nie wytrzymałam,wybiegłam między nimi,gdy poczułam przypływ energii i znalazłam się na środku sali gimnastycznej.Pech chciał,że Zayn też miał tu lekcje,więc widział całe zamieszane związane z moim zachowaniem i tłumem biegnącym w moją strone.
- Czego chcecie wrzasnęłam ! .
Grupa stanęła wzdłoż jednej linii,a ja podążałam z jednego końca na drugi,przyglądając się każdej ,inwydualnie .
Zayn przyglądał się uważniej,czekając na dalszy rozwój akcji.
- No i co ? Bawi was to ,że macie nade mną przewage.
- PUDERNICA- Wrzasnęła któraś z końca tłumu.
Muzyk stojący pod koszem,powoli tracił nad sobą panowanie.
-Poczekaj moja droga powiedzialam-Zblizając się w jej stronę.-Teraz uważnie mnie wysłuchajcie,bo powiem to jeden jedyny raz. ...Ogarnijcie swoje wypanoszone dupska.Myślicie ,że możecie poniżac człowieka,który ma mniej chajsu od was? . Kasa jednak nie czyni z was prawdziwych ludzi. Daje wam tylko dobrobyt. Dzięki niej nie zdobęciecie prawdziwych przyjaciół,ani wymaganego szacunku . Nie rozumiem dlaczego czujecie do mnie taką odraze. *Westchnęłam* . Możecie mi ubliżać, popychać,ale jeśli myślicie ,że mimo wszystko strace wiare w samą siebie, to jesteście w wielkim błędzie. Przez takie numery staje się tylko silniejsza.To rozpędza mnie do dalszych działań. Ogarnijcie się i zajmijcie swoim życiem,a teraz wio na rozgrzewke ,bo nie mamy czasu.  - Wykrzyczałam to wszystko czując ulgę.Za moimi plecami stała grupa chłopaków mających w-f na drugiej częsci sali, na ich czele Zayn . Wszyscy uważnie przysłuchiwali się mojej przemowie,a gdy nastąpił koniec,rozległy się oklaski.
Moje przeciwniczki stały zamurowane. Na ich twarzach malował się wstyd i rozczarowanie ,tym,że ich plan się nie powiódł. Rozeszły się każda w inną stronę .
Usiadłam na ławce,zakrywając oczy dłońmi,by nie było widać moich załzawionych oczu.
- Nie płacz." - Zayn kucnął przede mną.
- "przestań.... nic nie rozumiesz".
Chłopak złapał jedną moją dłoń i przejechał nią po swoim policzku.
- Jestem teraz oznaczony przez Ciebie.
Zachichotałam.
- To znaczy?- Zapytałam. W jego obecności zawsz poprawiał mi sę humor.
-Dowiesz się w swoim czasie. Wstał ,zakrywając ostatnie promyki słońca padające na moje kolana .
Odszedł. Zapach jego perfum ponownie zlansował mi mózg ... odpływałam.
Dopiero gwizdek nauczycielki obudził mnie ze stanu błogości.
- Dziewczęta,dzisiaj sobie troche pobiegamy... rozgrzewka po całej sali 10 okrążeń.
- Na czas- spytałam , pocierając ręce,chociaż i tak mialam świadomość,ze biegi to nie jest mój konik.
Ustawiłyśmy się na linii startu.
Grupa koszykarzy ponownie przerwała trening i bacznie obserwowala nasze zmagania na torze,a może nie zmakania tylko grupe 16-latek w skąpych spodenkach .
Miałam wrażenie ,że moje nogi się nie męczą,a wręcz unoszą się w powietrzu. Zdałam sobie sprawe,że jestem już przy 8 okrązeniu,a moje przeciwniczki są daleko w tyle.
Zayn przysiadł sobie na piłce ,która prawie mu nie ujechała pod pupskiem .
- MADE... biegnij ! - Krzyczał.
Harry ,który przechylał głowe raz w jedną raz w drugą stronę w rytm skaczących pośladków nastolatek,klepnął przyjaciela w plecy i się zaśmiał.
Zayn odwzajemnił uśmiech i ponownie spoglądał na wyczyn.
Trenerka trzymająca stoper w ręku ,prawie go nie upuściła.
Meta.Dobiegłam jako pierwsza.
-Made.- Trenerka zmierzyła mnie z góry do dołu wzrokiem i pokazała mi stoper.
-10 okrązeń w 5 min?- Pomyślałam w duchu * kUrna dobra robota*
-Pobiłaś szkolny rekord! - Krzyknęła nauczycielka ,podnosząc mnie na rękach.
- jak to możliwe,normalnie jestem flegmatyczna jak żółw.
- Nie wiem jak to zrobiłas,ale jestem w szoku . Co Cię tak mobilizuje? Zdradź przepis na sukces swoim koleżankom.- Kobieta zerknęła na ledwo dobiegające do mety nastolatki.
- Może to...
- Miłość?- Przerwał mi... HARRY ! Odparł sarkastycznie,wskazując palcem Zayn'a,który sam ledwo co dychał.
- Co mu jest?- Wychyliłam się zza Styles'a i obserwowałam mulata,który słodko leżał na ziemi ,z głową skierowaną ku mojej osobie i się uśmiechając.
- Zakochał się.-Harry pchnął mnie bioderkiem.
- Co mnie to obchodzi? Powodzenia jego wybrance- Zaśmiałam się,nie rozumiejąc ironii całej sytuacji.
-POWODZENIA MADE.- Wrzasnął muzyk,wracając do prawie nieprzytomnego kumpla.
*cholera* Pomyślałam ,w środku kipiałam ,tryskałam energią. - AAA- Pisnęłam i wyszłam z sali . Nie zdawałam sobie tak naprawdę sprawy,że to co czuje do chłopaka to coś więćej niż zauroczenie.



1 komentarz: