niedziela, 8 kwietnia 2012

rozdział 5

Made wdrapała się na szafę i ściągnęła z niej małe ,czerwone pudełeczko. Otworzyła wieko ,wyciągając z niego złoty medalik w kształcie serduszka. Przymierzyła go do lusterka -"Świetnie" i odłożyła go na komódkę koło łóżka. Cały spokój przerwał jej nieoczekiwany i gwałtowny krzyk dochodzący z ulicy .Z jednym klapkiem na nodze wyleciała na ganek ,spostrzegając,że w całym tłumie , główną rolę odgrywa Zayn i Jackson okładający się rękami na zmiane. Stanęła między całym zbiorowiskiem ,chwilę się przyglądała ,do momentu gdy cała bójka zmierzała do brutalnego końca. Zayn ,nabrał siły i wycelował prosto w twarz Jacksona,wybijając mu dwa przednie zęby. Dziewczyna nie wytrzymała i krzyknęła-"Dosyć! " . Dwóch nastolatków leżących na ziemi, zerwało się na równe nogi,a tłum zamilkł.  Made odwróciła się plecami do chłopaków i odeszła,mamrocząc coś pod nosem.Wtedy Jackson wykorzystując sytuacjie,z otwartej dłoni wycelował w policzek Malika,który zachwiał się ,tracąc prawie równowagę. Tłum wydał głośny okrzyk "Łuu" . Made słysząc to ,wychyliła się zza fugi w drzwiach i pieszczotliwie krzyknęła-"Tee Jackson" . Zayn stracił nadzieję, postanowił się poddać ,cofnął się dwa kroki w tył ,odczekał chwile.. co nastolatka powie.
- " Z naszej randki nici. !" i trzasnęła drzwiami. Jackson nabrał rumieńców, Zayn cicho zachichotał z tyłu , a usta zakrył dłonią. Jackson odwrócił się,spojrzał na chłopaka i teraz był gotów go dosłownie zabić. Zayn wytrzeszczył oczy wziął nogi za pas i uciekł,czując nagły przypływ energii. Furiata ,który go gonił z tyłu, po 300 metrach biegu zdyszał się i zwolnił, zaraz zupełnie przystając. Zayn mignął mu tylko przed oczyma i zniknął za rogiem ulicy. -"jeszcze cie dorwe" Wrzasnął, ocierając swoje usta . Wrócił się na swój ganek ,usiadł na schodach ,a twarz zakrych rękoma. Otoczyła go grupka kolegów. Otyły afroamerykanin, z czarną przepaską na głowie wymamrotał- "mam pomysł".
Jackson odsunął jedną dłoń z twarzy ,otwierając oko - "mów dalej" poprosił.
Pulpecik siadł obok niego i objął ręką-" no wiesz, po jakiejś imprezie można mu spuścic niezłe lanie"
Jackson odsłonił całkowicie twarz i uśmiechnął się, odsłaniając jedną wielką dziure ,z powodu braku dwóch jedynek na przodzie . Wyciągnął z kieszeni, małą metalową blaszke,z której wysunął się nożyk .- "No to do dzieła" .Zaśmiali się, budząc postrach wśród małych dzieci grających w klasy na chodniku.


( W tym samym czasie Zayn)
- Dziękuje- Zayn wyciągnął portfel i wyjął z niej platynową karte kredytową ,płacąc za wielką butle paliwa.
Kasjer na stacji paliw , spojrzał na podbite oko gwiazdora ,lekko rozbawiony.
-Co się pan patrzy? Podbitego oka pan nie widział?- zapytał podirytowany gwiazdor,przeglądając się w szybie.
-Do widzenia. - Kasjer zmienił temat i zabrał się za ponowne układanie batonów na półce.
Zayn spojrzał na niego , westchnął i burknął-" Udław się nimi" i wyszedł.
Sprzedawca odwróćił głowę,zajęty ,nie usłyszał tego co mówił chłopak i znowu wrocił do pracy.
Muzyk wyciągnął kluczyki z samochodu otworzył wlew i nalał paliwa do środka. Siadł na skórzanym fotelu ,przekręcił kluczyk i ruszył samochodem ,kierując się do swojego apartamentu w centrum Londynu.

Bip ,bip ! Zayn sięgnął do kieszeni po wibrujący telefon.Spojrzał na niego ,a ekran wyświetlił połączenie od Liama .
- Halo?-Odebrał telefon.
- Zayn , do jasnej ciasnej,gdzie ty się podziewasz? - Liam prawie wrzeszczał do telefonu,martwiąc sie o przyjaciela
- No wiesz... za piętnaście minut będe w domu. - Zayn odłożył Black Berry'ego do schowka i włączył na całe głośniki radio Pic FM. Spiker w radiu,zapowiadał akurat  kawałek jednego z lepszych zespołów ostatnich czasów "One Direction".
Zayn roześmiał się i nucił swoją zwrotke w piosence"what makes you beautiful" .
Drzwi garażowe otworzył pilotem i zaparkował auto . Wycągnął komórke ze schowka i ruszył na góre. Telefon znowu zadzwonił i wyświetliło się kolejne połączenie od Liama.
Gdzie ty sie podziewasz?- Ponownie pytał chłopak,grzejąc sobie pupcie do kominka . Zayn stanął w przejściu między korytarzem a salonem i wrzasnął "-"Tutaj tatusiu "
Liam obejrzał do światła rane chłopaka i usilnie próbował dojść co się wydarzyło podczas spotkania z Made.
- Co to ma znaczyć? Kto Cię stary tak urządził- Spytał,przykładając mulatowi zimny okład do oka.
- No wiesz. Made widocznie ma wielu wielbicieli.
Liam ironicznei się usmiechnął,chociaż sam nie przyznał się co gnaprawdę poczuł do kelnerki podczas pobytu w Nando's .
-Czujesz coś do niej ?- Liam chciał się upewnić?
-Nie mam pojęcia.,ale ona jest inna od tych wszystkich dziewczyn ,które znm.Jest taka prawdziwa ,niczego nie udaje.,ale mimo wszystko delikatnie Wkurwiaj*ca.Lubie takie. Wie co chce.
Zayn rzucił się na sofe,trzymając wielką ściere wypchanął  lodem i spojrzał na komórkę ,licząc na połączenie od dziewczyny.
Liam stał za nim,czul sie troche zagrozony. Mial wrazenie,ze to co czul do swojej obecnej dziewczyny,to nie to samo co zaiskrzylo miedzy nim a kelnerka. Ścisnął delikatnie ręką kieszeń czując złośc na przyjaciela.
Miał plan,tylko nie wiedzial jeszcze jak go zrealizowac.


to tyle :P Jutro dodam 6 rozdzial ;) milego czytania ;d

1 komentarz:

  1. uuu.. Made ma 3 wielbicieli juz . ^.^ hueueueue . tsaa.. ale założe się że bd z Zaynem . Znając cb . ;D piszaj . ;*

    OdpowiedzUsuń