poniedziałek, 9 kwietnia 2012

6 rozdział cz. 1

dzzzyń! dzzzyń! zadzwonił bucik w moim I'phonie. Ręką zrzuciłam go na wykładzine i ponownie wtuliłam się w miękką , fioletową poduche. Przymknęłam powieki,kiedy  poczułam ciepły powiew na moim karku. Przekręciłam się na drugi bok , otworzyłam jedno oko ... -"BOŻE" . Jak bomba wyleciałam z mojego łóżka ,niezdarnie potykając się o jego rame i lądując na podłodze.
- "Cześc maleńka" - Odparł Jackson, trzymając na powitanie w ręce tuzin tulipanów.
- " Gorzej Ci?" . Otworzyłam szafkę w komodzie i wyjęłam z niej miętowe rurki.
Nie miałam pojęcia jak   zareagował chłopak,ale sądząc po tym,że pokój nagle opustoszał ,nie było mu wesoło.-"Znacznie lepiej pomyślałam" i odpaliłam żelazko. Po pół godziny byłam gotowa do wyjścia z domu. Zeszłam na dół, w domu jak zwykle nikogo nie było . Zrobiłam krok w tył ,stając twarza do lusta. Garstka włosów delikatne przejechała mi między palcami i ponownie poszłam na przód ,kierując się w strone kuchni. Na marmurowym blacie leżała tylko karteczka z informacją-" Wyszłam do pracy wcześniej. Nie denerwuj się. Całuje Mama". -"Ehh". Westchnełam,łapiąc za przygotwaną przez moją rodzicielke kanapkę i pakując ja do torby.Zamknęłam za soba drzwi , kluczyk wsadziłam do kieszeni i zeszłam z ganka ,idąc w strone szkoły.
-"Made!" - Wrzasnął ktoś biegnący tuż za mną,gdy wychodziłam z dzielnicy.
Odwróciłam głowe i ponownie ujrzałam Jacksona ,który własnie mnie dogonił .
- "No dogoniłem Cię" - Ledwo co wymamrotał,zdyszany chłopak.
- " Nie musiałes,masz samochód" - Włączyłam muzyczkę w MP4 i założyłam słuchawki .
Przez chwile chłopak nic sie nie oddzywał, potem pociągnął mnie za rękę i zatrzymał.
-"czego chcesz ?!" - Wrzasnęłam,próbując wyrwac i tak już obolałą dłoń.
-"Zapomniałem,że to ta zraniona. Przepraszam." - Odezwał się zmieszany,chcąc w końcu ocieplic jakos nasze stosunki.
-" Czy do Ciebie wciąż nie dociera,ze z tego nic nie będzie?" - Wyrwałam się i odeszłam. Nie chciałam ciągnąc tej sytuacji . To wszystko było nieźle pokopane.
Wchodząc na szkolny parking wszystko było mi już obojętne. W głowie miałam totalny mętlik .
- " O MÓJ BOŻE" . Wrzasnęła Diana wchodząc na mnie tuż przy wejściu.
-" Czesc"- Uśmiechnęłam się do przyjaciółki widząc jej entuzjazm.
- " nie uwierzysz! "- Mówiła coraz bardziej podekscytowana. Czułam się troche dziwnie ,bo nei wiedziałam do czego ta rozmowa zmierza.
- "W co ? że istnieją Jednorożce?" - Zaśmiałam się i przeciągnęłam się .
- "Nie. Nie to . "HARRY ... "
nie dokończyła . Zadzwonił dzwonek na lekcje . Wykrzyczała tylko -"umówił się" ,zamykając za sobą drzwi od sali 21. 
-"Cudownie"-szepnęłam do siebie ,siadając w ostatniej ławce pracowni chemicznej.
Sielanke w sali przerwało wejście profesorki Palamore. 
-Witam Wszystkich. "
Cała klasa gwałtownie  ucichła. Nie było słychac ani jednego szmeru,jedynie oddech ponad 30 osób.
-No dobrze ,na początku chciałabym zacząc od ..."
Jej przemowe ,przerwało nagłe pukanie do drzwi.
-Prosze wejsc.
W wejściu pojawił się nie kto inny jak .... ZAYN ! 
Wytrzeszczyłam oczy, twarz zakryłam bluzą ,aby chociaż odrobine się zamaskowac.
- Na moim planie widnieje,ze mam tutaj teraz zajęcia.- odparł , przybliżając się powoli do nauczycielki.
Ta zachichotała ,objęła go ręką i kontynuowała -"To wasz nowy kolega Zayn Malik, od teraz będzię się z wami uczył. Zapewne znacie go z..."
-Telewizji.- Krzyknęła jedna rudowłosa dziewczyna siędzaca przede mną.
Zayn zarumienił się i mrugnał do niej oczkiem. 
-To jego patent na podryw" Pomyslałam ponownie przykrywając twarz dłońmi.
-Dokładnie.-Skończyła nauczycielka.-Dziękuje Grace.- usmiechnęła się .
Wskazała Zayn'owi miejsce i ponownie wróciła do prowadzenia lekcji .
Przez małą szparkę między palcami widziałam,że chłopak odsuwa krzesło ... tuz obok mnie . !!



Zaraz napisze częsc 2 :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz