-Wreszcie! - Krzyknęłam odbywając swoją karę,czując wolność i swobodę.
-Znając Ciebie to nie zabawisz tak długo ,zapewne już jutro odwalisz jakiś żart i znów zostaniesz w kozie-Śmiała się Adrienne,która również odbywała kare,za walnięcie mopem sekretarke.
-I kto to mówi ? - Parsknęłam śmiechem
Ruszyłyśmy obie w kierunku Nando's . Drzwi były otwarte,a w środku normalnie jakaś telenowela . Muzycy ,którzy od rana spowodowali w całym barze niezłe zamieszanie, teraz próbują cucić Harry'ego,który wygląda na nieprzytomnego.
- O mój boże! -Krzyczała Adrienne, biegnąc w kierunku chłopaków.
-Co wy w nich widzicie?- westchnęłam,biorąc szklanke zimnej wody.Stanęłam przed nieprzytomnym Harrym i chlusnęłam go ze szklanki. Poskutkowało !. Chłopak zaraz się obudził i zaczął piszczeć jak baba. Diana siedziała nad Harrym i ucałowała go w czoło czując ulgę. Nie chcialam brać udziału w całej tej szopce,więc wróciłam pod kase ,usiłując podliczyć dzisiejsze zyski. Adrienne ,która do tej pory sprawiała wrażenie twardzielki, prawie co nie rzuciła się na Nialla,który był bardziej zainteresowany obecnością Ketchup'u w bułce,a o Dianie już nie wspominając ,która siedziała na kolanach Harry'ego i jedząc z jednego pucharka lody. Tylko Liam starał się zachować fason i przyszedł uregulować rachunek.
-Razem 500$
-Ile?- Liam wytrzeszczył gały ,po czym z portwela wyciągnął kartę kredytową i z miłosną nienawiścią jeśli tak to można nazwać spojrzał w strone chłopców.
- Reszte żarcia dowieziemy jutro do domu?- Odpowiedziałam,oddając mu kartę.
-Patrząc na Niall'a to jeszcze nie koniec jego uczty.
-Znając Adrienne, daje pół godziny,że chłopak przez reszte tygodnia będzie żył tylko miłością.
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem i spoglądaliśmy na zrozpaczonego Lou, który aż kipił nienawiścią, zakochanego Harry'ego z Dianą na kolanach,Adrienne i Niall'a i Zayna,który spokojnie siedział i czekał ,aż wyjdą.
- A ten to co taki smutny?-Spytałam z ciekawości,bo dziś rano czułam się nieco podobnie jak Zayn,która miał nieokreślony wyraz twarzy.
-Nie mam pojęcia. Od kiedy tu przyszliśmy taki jest.
-Aha. -Wyciągnęłam z torby płytke i podałam ją Liamowi ,z prośbą ,aby przekazał ją Zayn'owi,kiedy będzie czuł się skołowany.Chłopak wsadził ją do swojej jeansowej kurtki ,uśmiechnął się i wrócił do stolika,aby przyprowadzić reszte do porządku. Widać było,że gdy Liam przekazał Zaynowi przesyłkę,wyraz twarzy chłopaka zmienił się.Kąciki ust nagle lekko powędrowały ku górze.Wysłał mi ostatnie spojrzenie i jako pierwszy wyszedł trzymając w ręku płytę . Nie znał jej zawartości ,tylko adresata,a raczej adresatke,a to już dla niego było czymś więcej.
Jak narazie to tyle. Jutro rano dodam CD:PDOBRANOC :)
-Znając Ciebie to nie zabawisz tak długo ,zapewne już jutro odwalisz jakiś żart i znów zostaniesz w kozie-Śmiała się Adrienne,która również odbywała kare,za walnięcie mopem sekretarke.
-I kto to mówi ? - Parsknęłam śmiechem
Ruszyłyśmy obie w kierunku Nando's . Drzwi były otwarte,a w środku normalnie jakaś telenowela . Muzycy ,którzy od rana spowodowali w całym barze niezłe zamieszanie, teraz próbują cucić Harry'ego,który wygląda na nieprzytomnego.
- O mój boże! -Krzyczała Adrienne, biegnąc w kierunku chłopaków.
-Co wy w nich widzicie?- westchnęłam,biorąc szklanke zimnej wody.Stanęłam przed nieprzytomnym Harrym i chlusnęłam go ze szklanki. Poskutkowało !. Chłopak zaraz się obudził i zaczął piszczeć jak baba. Diana siedziała nad Harrym i ucałowała go w czoło czując ulgę. Nie chcialam brać udziału w całej tej szopce,więc wróciłam pod kase ,usiłując podliczyć dzisiejsze zyski. Adrienne ,która do tej pory sprawiała wrażenie twardzielki, prawie co nie rzuciła się na Nialla,który był bardziej zainteresowany obecnością Ketchup'u w bułce,a o Dianie już nie wspominając ,która siedziała na kolanach Harry'ego i jedząc z jednego pucharka lody. Tylko Liam starał się zachować fason i przyszedł uregulować rachunek.
-Razem 500$
-Ile?- Liam wytrzeszczył gały ,po czym z portwela wyciągnął kartę kredytową i z miłosną nienawiścią jeśli tak to można nazwać spojrzał w strone chłopców.
- Reszte żarcia dowieziemy jutro do domu?- Odpowiedziałam,oddając mu kartę.
-Patrząc na Niall'a to jeszcze nie koniec jego uczty.
-Znając Adrienne, daje pół godziny,że chłopak przez reszte tygodnia będzie żył tylko miłością.
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem i spoglądaliśmy na zrozpaczonego Lou, który aż kipił nienawiścią, zakochanego Harry'ego z Dianą na kolanach,Adrienne i Niall'a i Zayna,który spokojnie siedział i czekał ,aż wyjdą.
- A ten to co taki smutny?-Spytałam z ciekawości,bo dziś rano czułam się nieco podobnie jak Zayn,która miał nieokreślony wyraz twarzy.
-Nie mam pojęcia. Od kiedy tu przyszliśmy taki jest.
-Aha. -Wyciągnęłam z torby płytke i podałam ją Liamowi ,z prośbą ,aby przekazał ją Zayn'owi,kiedy będzie czuł się skołowany.Chłopak wsadził ją do swojej jeansowej kurtki ,uśmiechnął się i wrócił do stolika,aby przyprowadzić reszte do porządku. Widać było,że gdy Liam przekazał Zaynowi przesyłkę,wyraz twarzy chłopaka zmienił się.Kąciki ust nagle lekko powędrowały ku górze.Wysłał mi ostatnie spojrzenie i jako pierwszy wyszedł trzymając w ręku płytę . Nie znał jej zawartości ,tylko adresata,a raczej adresatke,a to już dla niego było czymś więcej.
Jak narazie to tyle. Jutro rano dodam CD:PDOBRANOC :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz