środa, 18 kwietnia 2012

rozdzial 9 cz.2

No cóż CD. wczoraj mial sie pojawic,ale nauka ;/// głupia szkoła. Tak czy siak,na pisanie zawsze znajde czas chociażby nawet jeśli mialaby to byc 1 w nocy ;P

Środa,środek tygodnia czyli totalna masakra. Mam ochote zrobić CIACH ,a wszyscy i wszystko co mnie w życiu na maksa irytuje zniknie. TAK SIE NIE DA . No cóż.... siedze sobie ten teges na łóżku ,zawinięta w mój kraciasty kocyk ,przeglądając neta ... CELEBIB i te sprawy. Mimo wszystko czasem fajnie jest sobie poczytac o Hajlajfach jakich te gwiazdy doświadczają i ,że wszystko w ich życiu idzie jak po maśle.<farciarze>.No ,ale reasumując natrafiam na temat"ZAYN MALIK AND SECRET GIRLFRIEND" <WTF> ja sie pytam !.*Klik* kliknęłam myszką,aby dowiedzieć się nieco więcej .Głupio wyszło...dalej nie kumacie czego? No heloł? CHyba pora przypomnieć wam sytuacje ,która miała miejsce wczoraj pod fontanną w parku....

wieczór ,park,Londyn
-No bo...- przerwał Malik.
-bo?- wytrzeszczyłam oczy,bawiąc się sznurówkami .
-kur*a Made bo ja coś do Ciebie czuje no...-dokończył ,wściekając się,że tyle czasu musiał to sobie tłamsic
ponowna cisza.Taka głupia....wręcz irytująca do tego stopnia,że miało się ochote utopić w tej fontannie ,przy której siedzieliśmy.
- Zayn...-Zaczęłam,ciężko bylo cokolwiek z siebie wydukać po takim wyznaniu.
Zayn nic się nie odezwał. NUL EL,ZERO. Siedział cały czas ze spuszczoną głową,
Wstałam ,miałam ochotę już iść,dziwnie się czułam.
-idziesz gdzies ?-podniósł głowe.Jego twarz nie wyrażała zadnych emocji.
-Nie.
-Nie wiesz co powiedziec .Prawda?-rozgryzł mnie.Chociaż znaliśmy się od jakiś 2 tygodni,dokładnie wiedział co myśle.
-Własnie.-spuściłam wzrok w dół,błądząc oczami między nim a zielono,świeżo skoszoną trawą.
-Powiedz to co naprawdę czujesz...
-Musisz wiedzieć,że ja już wobec kogoś poniekąd jestem zobowiązana-Miałam na myśli Jacksona,do którego czułam dziwne przywiązanie.
-Jackson?- Miałam wrażenie,że z tej rozmowy nie wyniknie nic dobrego..
-Tak.
i tak sie stało....
Muzyk wstał ,nawet nie spojrzał na mnie i po prostu odszedł w kierunku dzielnicy Henry's King.
Ja jak głupia,samotnie pośród drzewek ,opsikanych przez małe pieski ,siedziałam na tej fontannie.Gonić go?czy iść do domu.W takich chwilach zupelnie nie wiesz co zrobić.Wybrałam to drugie.Za facetem się nie biega,prosta reguła.
I tak nasze drogi się rozeszły,ja niepewna co do jego uczuć,on zakochany platonicznie.Co z tego wyniknie?Nie mam pojęcia.Byliśmy jednym trójkątem Ja+Zayn+Jackson,z którego wykluczenie jednego mogłoby być błędem.

Tak to mniej więcej wyglądało.Po powrocie do domu usnęłam,a zaraz zbieram się do szkoły.Sumienie mnie jednak troche gryzie,nie mogę sobie wyobrazić jak on się teraz musi czuć,ale w sumie każdy z nas przeżywa rozczarowania,jak ja kiedy byłam po uszy zakochania w Olivierze Pitersie ,a on chodził z taką Margaret.Ehh trudno,taki muzyk może mieć każdą,czemu to właśnie ja?Patrze w lustro,a to ta sama dziewczyna,tylko jakas taka mimo wszystko inna. Trudno wyjaśnić.

godzina 9:00.
-Mamo wychodze.- Krzyknęłam do matki, stojąc przy drzwiach wyjściowych.
-Dobrze kochanie-
obojętnie odparła,jak zwykle czymś zajęta

Diana stała pod moim domem,kiedy wczoraj po powrocie dałam jej cynka SMS.
-Kochanie,tak mi przykro- Objęła mnie tak mocno,że gały prawie wylecaiły mi  z orbit.
-Już dobrze,daje rade. -Poprawiłam krótkie spodenki,wpijające się w mój pępek.
*Jackson zmierzył Made z okna w kuchni i wyleciał za nią na ulice*
-Made !- Biegł w moim kierunku,a ja jak zwykle nie wiedzialam jak sie zachowac.
-Hmm-Jęknęłam,czekając aż rozwinie swoją myśl.
Diana stała między nami,jej ciekawość czasami mnie dobijała.
-Czego od niej chcesz?To juz wiesz?-Wypaplala po części,że coś sie dzieje..
-O czym?- Chłopak spojrzał na nas ,oczekujac takze i od nas wyjasnien,a raczej od Diany,ktora po prostu papla jęzorem w te i wewte.
- o niczym...-skonczylam ,ciągnąc przyjaciólke za rękach.To był sygnał ostrzegawczy,że ma nie kończyć dalej,bo Jackson w drodze do skzoły do nas dołaczy,a gdy wyjdzie ,że Zayn jest we mnie zadłużony nakopie mu do tyłka.
- Ej.... *poprawil torbe i ruszył za dziewczynami* Poczekajcie!
Dogonił nas,pech.
- O co chodzi?-Wałkował wciąz to samo...
- o nic! O test z anglika,jest dzisiaj- blef,kolejny dobry blef,dobrze.Serial "magia kłamstwa"pomaga ,bo coraz lepiej wychodzą mi kłamstewka,a nie daje tego po sobie poznać.TAK MI SIE WYDAJE*zwatepienie*
Jackson się zatrzymał,bezradna mina mowila wszystko,..... nie uczył się .
- idziesz?- krzyknęła Diana do niego.
W drodze do szkoły temat tabu to bylo streszczenie mu "Romea i Julii" . Tak nawiasem mówiąc,kolejny dramat miłosny.
Diana na korytarzu zatrzymała się z Adrienne,a Jackson podążał ze mną  w kierunku szafki.
-Made co robisz wieczorem?- oparl się głową o drzwiczki bocznej szafki .
-Śpiewam w klubie?- NIe pamiętał,że w każdą środę po szkole śpiewam w "SWAG".Dorabiam tam sobię troche grosza,bo w Nando's milionerką nie zostane.
-No tak...SKLEROZA.
oboje się zaśmialiśmy.
Zamknęłam szafkę i oparłam się ojego ramie.
Po drugiej stronie korytarza stał Zayn z Harrym.Ten drugi dłubał przy automacie z batonikami,Zayn wzrokiem patrzył raz na mnie i Jacksona ,a raz na rudowłosą ślicznotkę siedzącą przed nim na ławce.
Premedytacja?czy może chęc odegrania sie?
Zayn dosiadł się do niej i zaczął gadke. Przez tłumy uczniów nie było jednak słychać o czym rozmawiają.
Coś we mnie drgnęło.Ukłucie w sercu ...tak to to. ZAZDROŚĆ!.*dziwne uczucie* pomyślałam.
Przyciągnęłam Jacksona do siebie i złożyłam mu całusa na policzku,na oczach Malika,którego o malo co szlak nie trafił.
Nie przejmowalam sie tym jak musiał odebrać to Jackson,ale o tym co czuje do Zayn'a.Rozumieliśmy się,on mimo wszystko troche mnie dopelniał...
Zabrałam się i poszłam,zostawiajac w tyle muzyka,który śledził mnie wzrokiem i ledwo żywego Jacksona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz