-kurczaka z frytkami proszę! - Krzyknął grubawy mężczyzna siedzący przy stoliku nr.9 koło okna w Nando's.
-Już sie robi panie Flick! Dolewki napoju jak sądzę też?!-krzyknęłam,uśmiechając się do znajomego mężczyzny.
-Made jak ty mnie znasz!-Pan Flick odwzajemnił uśmiech,po czym zatopił się w porannej Londyńskiej prasie.
Podeszłam do niego i podałam zamówienie.
-Made,widziałaś to? Manchaster wygrał 1:0 z Barceloną,to się nazywa świetny mecz.-Powiedział Pan Flick,wystawiając mi ręke do przybicia piątki.
Świetnie!-Przybiłam mu dłoń,a zaraz potem odsunęłam krzesło od bocznego stolika i dosiadłam się do mężczyzny.Spojrzeniem wędrowałam po czerwonym blacie,przy którym siedzieliśmy,kiedy wreszcie starszy pan zapytal.-"Widzę,że coś jest nie tak. Co się stało?"
-Hem?-Jęknęłam,otrząsająs się z lekkiego stanu zamyślenia.-"Wie Pan,znowu wylądowałam w kozie ,zaraz po pracy musze lecieć do szkoły i odrobić swoją kare.." Westchnęłam ,ścierając bawełnianą ściereczką zabrudzony sokiem stół.
-to co przeskrobałas?
-Z kolegami wparowaliśmy do gabinetu dyrektora,jeden z kumpli ściągnał spodnie i krzyknął"AHOJ MAJTKU" ,potem wybiegliśmy.
-Do tej pory się zastanawiam co ty jeszcze robisz w tej szkole?- Zaśmiał się pan Flick,wpychając usilnie do buzi gryza Hamburgera ,a musztarda spływała mu po dolnej części okrągłej twarzy.
-Też się zastanawiam.- Odwzajemniłam uśmiech,czując mimo wszystko lekkie obrzydzenie.
Wstałam od stolika,podziękowałam za rozmowe i wróciłam do pracy. Spojrzałam na zegarek i krzyknęłam "O cholera już 15!" Zrzuciłam z siebie flanelowy fartuszek z emblematem Nando's,zabrałam torbe i wypadłam z baru krzycząc tylko "do zobaczenia" mojej przełożonej.Po drodze minęłam Diane,która zrobiła tylko głupią minę i krzyknęła"koza?" ,a ja w biegu odparłam -"jak ty mnie dobrze znasz".Przyjaciółka wzruszyła ramionami i weszła do budynku przejmując moją zmiane.
. . . (W tym samym czasie w zespole)
Zayn wędrował po pokoju ,zastanawiając się gdzie mogą leżec jego bokserki, wyjrzał za drzwi od swojego pokoju i zobaczył Harrego biegającego nago ,a za nim Lou trzymającego w rękach coś co łudząco przypominało bielizne .
-Tommy Tommy come to mommy. ! "- Krzyczał Harry ,przeskakując przez oparcie skórzanej sofy stojącej w rogu pokoju hotelowego.
-Harry,masz ładne pośladki,ale zaraz musimy wychodzić ,a ty chyba nie masz zamiaru iść jak nudysta... NA WALETA! - Odparł zdesperowany Lou, nie wiedząc już jakie kroki podjąć by namówic przyjaciela na założenie bielizny.
Harry wciągnął policzki ,robiąc z ust rulonik , przeszedł kawałek korytarza jak modelka mówiąc" wiem Boo Bear,że zauważyłeś" , rozwścieczając tym Louisa i dalej udając się w pogoń tym razem po kuchni.
Zayn stał jak idiota na środku salonu, spojrzał w lustro ,poprawił pęczek swoich czarnych włosów i udał się za kumplami do kuchni, by odzyskac swoje gatki.
-Ile razy Ci mówiłem nie mów do mnie Boo Bear!. - Krzyczał Louis , ściskając materiał w dłoniach.
Harry zatrzymał się w progu ,zrobił maślane oczka i zaczął płakać.Louis popatrzył się na niego i zdał sobie sprawę jak Hazza reaguje ,gdy podniesie się na niego głos.Malik patrzył na to wszystko z lekkim komizmem .
Niall z Liamem wstali z kanapy,stanęli za Malkiem przyglądającemu się całemu zajściu i buchnęli śmiechem.
Zayn wciąż patrzył nie na dwóch przyjaciół obściskujących się jak para zakochanych , tylko na swoją bielizne,która byla cała w strzępach.
-TO BYŁY MOJE OSTATNIE GATKI!- Krzyknął Zayn , zwracając uwagę dwóch przewracających się ze śmiechu przyjaciół oraz dwóch pozostalych , jednego zdesperowanego nudysty,a drugiego wrażliwego furiaty.
PRZEPRASZAMY- powiedzieli Louis z Harrym, ocierającym swoje oczy od łez.
Wszyscy wybuchli jednym śmiechem , a Liam machał gadkami Zayn'a przed jego rozbawioną twarzą.
W kozie...
-Przepraszam za spóźnienie ! - Krzyknęłam do nauczycielki ,siedzącej przy dębowym biurku w sali 23 ,która dla nas wszystkich była salą tortur potocznie nazywaną kozą.
-Made Wight spóźniona, jutro zostajesz godzine dłużej.- Warknęła starsza pani,poprawiając swój siwy koczek .
-Proszę pani,ale ja jutro pracuje. - Odpowiedziałam siadając w rogu sali i zakładając na uszy słuchawki.
Nie słuchałam co starucha mamrotała pod nosem , zamknęłam oczy, nogi położylam na stoliku jedna na drugiej i usnęłam.Nie minęło pare minut ,a ktoś zaczepił mnie ,otworzyłam jedno oko i ujrzałam nauczycielke,ściągnęłam słuchawki i z ironią zapytałam,wysyłając jej uśmieszek -"coś nie tak pani Blancstrome?"
- Słuchawki.
-Proszę?- Zapytałam z niedowierzeniem ..
-Oddaj mi słuchawki.-Powiedziała głośniej kobieta,wystawiając dłoń i oczekując ode mnie oddania urządzenia.
-Pani chyba ...-Chcialam coś powiedzieć,ale przerwała mi stara Blankstromka wyrywając mi je z rąk i zaczynając swój długi wykład o zasadach panujących podczas odbywania kary.
-Też Panią kocham !- Krzyknęłam do niej stojącej pod biurkiem ,robiąc dziwaczny uśmiech,że niby nie obchodzi mnie to,że do końca tygodnia nie ujrze moich słuchaweczek.Pięknych,metalicznych,z pojemnością 10000 piosenek,prosto z Australii.Spuściłam głowę w dół i nie zdawałam sobie sprawy jak srogie spojrzenie wysłała mi kobieta ,próbując "rozpracować" urządzenie.Minęły dwie godziny,czyli praktycznie cała kara jaką mialam do odbycia,no prawie cała wyłączając godzine za pyskowanie to starej wiedźmy.Wyszłam z budynku szkolnego i ruszyłam w stronę mojego domu. Przyglądałam się zachodzącemu już nad Londynem słońcu. Niebo przybrało odcienie żółci,pomarańczu i czerwieni,a wszystkie budynki okryło ciepłe żółtawe światło.
-Przyjemnie"-Pomyślałam, wchodząc w swoją dzielnicę.-Tutaj już mniej" .Domy ,które tutaj stały były małe,często ceglane. Drewniane płotki,miałe pourywane sztafety,a ulice zaśmiecone były petami i zgniecionymi puszkami piwa. Mój dom troche wyróżniał się od pozostałych,bo moja mama dużą uwagę zwracała na estetykę . Stanęłam w progu i usłyszałam kłótnie.-Oho. Znowu się zaczęło" - Powiedziałam do siebie, zamykając za sobą drzwi do domu.
-To z nią byłeś ostatniego wieczoru?- Krzyczała mama ,idąc za ojcem w strone salonu.
-Byłem i odchodzę. !
Mama która w tej chwili trzymała w ręce talerz,upuściła go na ziemie a tysiące porcelanowych kawałeczków leżało na podłodze.
Kątem oka,siadając na schodach przyglądałam się całemu zajściu. Rodzice początkowo nie zauważyli mojej obecności,doputy ojciec nie wstał z fotela i nie ruszył w strone kuchni.
-Made.. ja.-Nie dokończył. Odwróciłam się napięcie i poszłam na góre nie chcąc słuchać jego bajeczki o tym,że odchodzi ,jaka to moja matka jest zła, że w życiu mu się nie ułożyło,ale mimo wszystko i tak mnie kocha .Trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na białe łóżko stojące pod oknem . Zamknęłam oczy i znów wyobraziłam sobie siebie ,stojącą przed tysiącami osób ,mającą w ręku mikrofon i śpiewając słowa własnej piosenki " i want true love" ,a tłumy ruszały się w rytm jej melodii.
Wszystko to zagłuszyła kolejna karczemna awantura,która to zakończyła się wyprowadzką ojca.
-Życie toczy się dalej.-Pomyślałam,ponownie przymrużając oczy,z których pierwszy raz od długiego czasu spłyneły łzy....
To moje pierwsze opowiadanie także nie wiem jak wam się spodoba. :) Komentujcie i wyrażajci swoje opinie, wiele z waszych rad wezme sobie do serca i jeśli jest tak źle to postanowie się poprawic ;)
Przepraszam,że troszke krótkie ,ale to dlatego ,że muszę już leciec :)
WESOŁYCH ŚWIĄT ŻYCZE WSZYSTKIM CZYTELNIKOM :)
MADEXOXO
-Już sie robi panie Flick! Dolewki napoju jak sądzę też?!-krzyknęłam,uśmiechając się do znajomego mężczyzny.
-Made jak ty mnie znasz!-Pan Flick odwzajemnił uśmiech,po czym zatopił się w porannej Londyńskiej prasie.
Podeszłam do niego i podałam zamówienie.
-Made,widziałaś to? Manchaster wygrał 1:0 z Barceloną,to się nazywa świetny mecz.-Powiedział Pan Flick,wystawiając mi ręke do przybicia piątki.
Świetnie!-Przybiłam mu dłoń,a zaraz potem odsunęłam krzesło od bocznego stolika i dosiadłam się do mężczyzny.Spojrzeniem wędrowałam po czerwonym blacie,przy którym siedzieliśmy,kiedy wreszcie starszy pan zapytal.-"Widzę,że coś jest nie tak. Co się stało?"
-Hem?-Jęknęłam,otrząsająs się z lekkiego stanu zamyślenia.-"Wie Pan,znowu wylądowałam w kozie ,zaraz po pracy musze lecieć do szkoły i odrobić swoją kare.." Westchnęłam ,ścierając bawełnianą ściereczką zabrudzony sokiem stół.
-to co przeskrobałas?
-Z kolegami wparowaliśmy do gabinetu dyrektora,jeden z kumpli ściągnał spodnie i krzyknął"AHOJ MAJTKU" ,potem wybiegliśmy.
-Do tej pory się zastanawiam co ty jeszcze robisz w tej szkole?- Zaśmiał się pan Flick,wpychając usilnie do buzi gryza Hamburgera ,a musztarda spływała mu po dolnej części okrągłej twarzy.
-Też się zastanawiam.- Odwzajemniłam uśmiech,czując mimo wszystko lekkie obrzydzenie.
Wstałam od stolika,podziękowałam za rozmowe i wróciłam do pracy. Spojrzałam na zegarek i krzyknęłam "O cholera już 15!" Zrzuciłam z siebie flanelowy fartuszek z emblematem Nando's,zabrałam torbe i wypadłam z baru krzycząc tylko "do zobaczenia" mojej przełożonej.Po drodze minęłam Diane,która zrobiła tylko głupią minę i krzyknęła"koza?" ,a ja w biegu odparłam -"jak ty mnie dobrze znasz".Przyjaciółka wzruszyła ramionami i weszła do budynku przejmując moją zmiane.
. . . (W tym samym czasie w zespole)
Zayn wędrował po pokoju ,zastanawiając się gdzie mogą leżec jego bokserki, wyjrzał za drzwi od swojego pokoju i zobaczył Harrego biegającego nago ,a za nim Lou trzymającego w rękach coś co łudząco przypominało bielizne .
-Tommy Tommy come to mommy. ! "- Krzyczał Harry ,przeskakując przez oparcie skórzanej sofy stojącej w rogu pokoju hotelowego.
-Harry,masz ładne pośladki,ale zaraz musimy wychodzić ,a ty chyba nie masz zamiaru iść jak nudysta... NA WALETA! - Odparł zdesperowany Lou, nie wiedząc już jakie kroki podjąć by namówic przyjaciela na założenie bielizny.
Harry wciągnął policzki ,robiąc z ust rulonik , przeszedł kawałek korytarza jak modelka mówiąc" wiem Boo Bear,że zauważyłeś" , rozwścieczając tym Louisa i dalej udając się w pogoń tym razem po kuchni.
Zayn stał jak idiota na środku salonu, spojrzał w lustro ,poprawił pęczek swoich czarnych włosów i udał się za kumplami do kuchni, by odzyskac swoje gatki.
-Ile razy Ci mówiłem nie mów do mnie Boo Bear!. - Krzyczał Louis , ściskając materiał w dłoniach.
Harry zatrzymał się w progu ,zrobił maślane oczka i zaczął płakać.Louis popatrzył się na niego i zdał sobie sprawę jak Hazza reaguje ,gdy podniesie się na niego głos.Malik patrzył na to wszystko z lekkim komizmem .
Niall z Liamem wstali z kanapy,stanęli za Malkiem przyglądającemu się całemu zajściu i buchnęli śmiechem.
Zayn wciąż patrzył nie na dwóch przyjaciół obściskujących się jak para zakochanych , tylko na swoją bielizne,która byla cała w strzępach.
-TO BYŁY MOJE OSTATNIE GATKI!- Krzyknął Zayn , zwracając uwagę dwóch przewracających się ze śmiechu przyjaciół oraz dwóch pozostalych , jednego zdesperowanego nudysty,a drugiego wrażliwego furiaty.
PRZEPRASZAMY- powiedzieli Louis z Harrym, ocierającym swoje oczy od łez.
Wszyscy wybuchli jednym śmiechem , a Liam machał gadkami Zayn'a przed jego rozbawioną twarzą.
W kozie...
-Przepraszam za spóźnienie ! - Krzyknęłam do nauczycielki ,siedzącej przy dębowym biurku w sali 23 ,która dla nas wszystkich była salą tortur potocznie nazywaną kozą.
-Made Wight spóźniona, jutro zostajesz godzine dłużej.- Warknęła starsza pani,poprawiając swój siwy koczek .
-Proszę pani,ale ja jutro pracuje. - Odpowiedziałam siadając w rogu sali i zakładając na uszy słuchawki.
Nie słuchałam co starucha mamrotała pod nosem , zamknęłam oczy, nogi położylam na stoliku jedna na drugiej i usnęłam.Nie minęło pare minut ,a ktoś zaczepił mnie ,otworzyłam jedno oko i ujrzałam nauczycielke,ściągnęłam słuchawki i z ironią zapytałam,wysyłając jej uśmieszek -"coś nie tak pani Blancstrome?"
- Słuchawki.
-Proszę?- Zapytałam z niedowierzeniem ..
-Oddaj mi słuchawki.-Powiedziała głośniej kobieta,wystawiając dłoń i oczekując ode mnie oddania urządzenia.
-Pani chyba ...-Chcialam coś powiedzieć,ale przerwała mi stara Blankstromka wyrywając mi je z rąk i zaczynając swój długi wykład o zasadach panujących podczas odbywania kary.
-Też Panią kocham !- Krzyknęłam do niej stojącej pod biurkiem ,robiąc dziwaczny uśmiech,że niby nie obchodzi mnie to,że do końca tygodnia nie ujrze moich słuchaweczek.Pięknych,metalicznych,z pojemnością 10000 piosenek,prosto z Australii.Spuściłam głowę w dół i nie zdawałam sobie sprawy jak srogie spojrzenie wysłała mi kobieta ,próbując "rozpracować" urządzenie.Minęły dwie godziny,czyli praktycznie cała kara jaką mialam do odbycia,no prawie cała wyłączając godzine za pyskowanie to starej wiedźmy.Wyszłam z budynku szkolnego i ruszyłam w stronę mojego domu. Przyglądałam się zachodzącemu już nad Londynem słońcu. Niebo przybrało odcienie żółci,pomarańczu i czerwieni,a wszystkie budynki okryło ciepłe żółtawe światło.
-Przyjemnie"-Pomyślałam, wchodząc w swoją dzielnicę.-Tutaj już mniej" .Domy ,które tutaj stały były małe,często ceglane. Drewniane płotki,miałe pourywane sztafety,a ulice zaśmiecone były petami i zgniecionymi puszkami piwa. Mój dom troche wyróżniał się od pozostałych,bo moja mama dużą uwagę zwracała na estetykę . Stanęłam w progu i usłyszałam kłótnie.-Oho. Znowu się zaczęło" - Powiedziałam do siebie, zamykając za sobą drzwi do domu.
-To z nią byłeś ostatniego wieczoru?- Krzyczała mama ,idąc za ojcem w strone salonu.
-Byłem i odchodzę. !
Mama która w tej chwili trzymała w ręce talerz,upuściła go na ziemie a tysiące porcelanowych kawałeczków leżało na podłodze.
Kątem oka,siadając na schodach przyglądałam się całemu zajściu. Rodzice początkowo nie zauważyli mojej obecności,doputy ojciec nie wstał z fotela i nie ruszył w strone kuchni.
-Made.. ja.-Nie dokończył. Odwróciłam się napięcie i poszłam na góre nie chcąc słuchać jego bajeczki o tym,że odchodzi ,jaka to moja matka jest zła, że w życiu mu się nie ułożyło,ale mimo wszystko i tak mnie kocha .Trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na białe łóżko stojące pod oknem . Zamknęłam oczy i znów wyobraziłam sobie siebie ,stojącą przed tysiącami osób ,mającą w ręku mikrofon i śpiewając słowa własnej piosenki " i want true love" ,a tłumy ruszały się w rytm jej melodii.
Wszystko to zagłuszyła kolejna karczemna awantura,która to zakończyła się wyprowadzką ojca.
-Życie toczy się dalej.-Pomyślałam,ponownie przymrużając oczy,z których pierwszy raz od długiego czasu spłyneły łzy....
To moje pierwsze opowiadanie także nie wiem jak wam się spodoba. :) Komentujcie i wyrażajci swoje opinie, wiele z waszych rad wezme sobie do serca i jeśli jest tak źle to postanowie się poprawic ;)
Przepraszam,że troszke krótkie ,ale to dlatego ,że muszę już leciec :)
WESOŁYCH ŚWIĄT ŻYCZE WSZYSTKIM CZYTELNIKOM :)
MADEXOXO
piszaaaj . <333 XD piszaj bo musisz . ;D musisz dalej pisać i o tym wiesz . heueheuh
OdpowiedzUsuń