Jutro wyjeżdżam ,dlatego tymczasowo notek nie będzie,no chyba,że cudem gdzieś złapie internet (-.-) w to rzecz jasna szczerze wątpie. Dodam za to nowe outifty po powrocie ,oraz ciekawe zdjęcia tegoż oto miejsca ;)
wtorek, 3 lipca 2012
środa, 27 czerwca 2012
1000!
Nie moge uwierzyć ! Wchodzę teraz na bloggera i wyświetliło mi się,że mój blog ma już 1000 odwiedzin ! To jest niesamowite .Bardzo wam dziękuje,że czytacie mojego bloga i czasem tutaj zaglądniecie ;) Nawet nie wiecie jaką przyjemność sprawiliście mi tym faktem ;) Jesteście kochani :)
XOXO GUYS !
XOXO GUYS !
niedziela, 24 czerwca 2012
rozdział 12
W pokoju unosił się aromat świeżo parzonej kawy latte. Liliowe zasłony delikatnie powiewały na wietrze ,przez uchylone okno. Sypialnia Made,która na codzień była starannie uporządkowana, tego poranka stanowiła tzw."nieład artystyczny" . Nowoczesny ,biały fotel ,z metalowymi nogami ,stojący tuż koło okna zawalony był stertą ubrań,a białe ,lakierowane biurko wyglądało jak zlew ,pełen naczyń z całego tygodnia. Made czując zapach swojej ulubionej kawy ,uchyliła jedno oko i ponownie je zamknęła,czując gwałtowny przypływ światła.-"eeee" wydała z siebie dźwięk.Rozciągając się pod satynową pościelą, z motywami znaczka CHANEL. Ponownie otworzyła oczy i sięgnęła po komórkę z kaslika. Pocierając jeszcze zaspane powieki , przyjrzała się tapecie ( oczywiście był na niej nie kto inny jak Francisko Lachowski *.* ) ,uśmiechnęła się i pełna wigoru ,zdzierając z siebie kołdre ,pobiegła do kuchni.
- Ahhh- wzięła głęboki oddech ,stojąc w progu rozsuwanych drzwi do kuchni. Całe pomieszczenie urządzone było nowocześnie z elementami stylu Vintage . Meble kuchenne wykonane były z polakierowanego ,dębowego drewna,a blat idealnie harmonizował się z całością. Ściany pokrywała tapeta z imitacją starszawej cegłówki oraz obrazki nawiązujące do lat 30 'i 40',a podłoga wykonana była z waniliowego marmuru. W rogu stał ,z metalowymi nogami,a przy nim cztery szklane krzesła. Mimo tak różnorodnych elementów, zmysł artystyczny współlokatorek był tak świetny,że udało im się stworzyć kuchnie z niejednego pisemka o urządzaniu wnętrz.
-Czuje kawe.. latte. - Made podeszła bliżej,delektując się wspaniałym aromatem.
-Wiedziałam,że jak wstaniesz to będzie pierwsza rzecz jaka postawi Cię na nogi" - Suzanne odłożyła dwa kubki z napisami " I <3 NY " na stolik , a jeden podała przyjaciółce.
- Dzięki . - Westchnęła Made,biorąc pełen łyk kawy.- Ah. Od razu lepiej,tego mi brakowało.
- Wiesz co jest w porannej prasie?- Wiadomości,które zaraz miała jej przekazać , zaburzyłyby jej idealny poranek ,a nawet świat.
-Nie nie wiem.- Made nie specjalnie była przejęta tym,że przyjaciółka chce jej coś powiedzieć. Przecież dobry dzień ,zaczynamy od dobrej latte,a reszte pal licho,niech sie dzieje co chce ,a świat opanują przybysze z innej planety . - Czyżby gość od karkówki,ten , z którym ostatnio flirtowałam na ognisku ,mnie poszukiwał? - Made wydała z siebie sakrastyczny śmiech .
- TO by był i tak Twój najmniejszy problem. - Dziewczyna rzuciła przyjaciółce gazete ,aby wreszcie nie musieć ciągnąć tej jakże żenującej dyskusji.
Made chwile się zawahała,a potem otworzyła pierwszą stronę, zaraz potem następną... -"przecież nic tu nie ma!" . Rozejrzała się za przyjaciółką,dając jej sygnał,że ma odpuścić.
- "strona 4 ! "- Krzyknęła Suz z łazienki,zagłuszając spokojną cisze , jazgotem suszarki do włosów.
Made przewertowała kolejne kartki . Tego co teraz zobaczyła nie spodziewała się nawet w najgorszych koszmarach ,a były one naprawde okropne . Tytuł czwartej strony ,porannego brukowca nosił nazwę" ŚLUB JUŻ NIEBAWEM " a pod spodem główni bohaterowie- Zayn i Perrie .
Made przez jakieś 10 sekund wpatrywała się w papier ,a potem zwinęła gazetę w kulkę i koszykarskim gestem wrzuciła ją do śmietnika.
"BEJB a mogłeś mieć to coś"- pomyślała,schodząc z krzesła,chociaż z zewnątrz była w tej chwili oazą spokoju,to wewnątrz poczuła ucisk ,który ledwo dawał jej oddychać.Przecież za 3 godziny umówiona była z chłopakami na wywiad w jednej z kawiarenek,a teraz dowiaduje się,że jej eks się żeni i to właśnie ten ,którego będzie musiała wypytać o dokładne szczegóły tego przedsięwzięcia oraz o jego przyszłą żonę..
XOXO GUYS .
Zaraz CD :*
- Ahhh- wzięła głęboki oddech ,stojąc w progu rozsuwanych drzwi do kuchni. Całe pomieszczenie urządzone było nowocześnie z elementami stylu Vintage . Meble kuchenne wykonane były z polakierowanego ,dębowego drewna,a blat idealnie harmonizował się z całością. Ściany pokrywała tapeta z imitacją starszawej cegłówki oraz obrazki nawiązujące do lat 30 'i 40',a podłoga wykonana była z waniliowego marmuru. W rogu stał ,z metalowymi nogami,a przy nim cztery szklane krzesła. Mimo tak różnorodnych elementów, zmysł artystyczny współlokatorek był tak świetny,że udało im się stworzyć kuchnie z niejednego pisemka o urządzaniu wnętrz.
-Czuje kawe.. latte. - Made podeszła bliżej,delektując się wspaniałym aromatem.
-Wiedziałam,że jak wstaniesz to będzie pierwsza rzecz jaka postawi Cię na nogi" - Suzanne odłożyła dwa kubki z napisami " I <3 NY " na stolik , a jeden podała przyjaciółce.
- Dzięki . - Westchnęła Made,biorąc pełen łyk kawy.- Ah. Od razu lepiej,tego mi brakowało.
- Wiesz co jest w porannej prasie?- Wiadomości,które zaraz miała jej przekazać , zaburzyłyby jej idealny poranek ,a nawet świat.
-Nie nie wiem.- Made nie specjalnie była przejęta tym,że przyjaciółka chce jej coś powiedzieć. Przecież dobry dzień ,zaczynamy od dobrej latte,a reszte pal licho,niech sie dzieje co chce ,a świat opanują przybysze z innej planety . - Czyżby gość od karkówki,ten , z którym ostatnio flirtowałam na ognisku ,mnie poszukiwał? - Made wydała z siebie sakrastyczny śmiech .
- TO by był i tak Twój najmniejszy problem. - Dziewczyna rzuciła przyjaciółce gazete ,aby wreszcie nie musieć ciągnąć tej jakże żenującej dyskusji.
Made chwile się zawahała,a potem otworzyła pierwszą stronę, zaraz potem następną... -"przecież nic tu nie ma!" . Rozejrzała się za przyjaciółką,dając jej sygnał,że ma odpuścić.
- "strona 4 ! "- Krzyknęła Suz z łazienki,zagłuszając spokojną cisze , jazgotem suszarki do włosów.
Made przewertowała kolejne kartki . Tego co teraz zobaczyła nie spodziewała się nawet w najgorszych koszmarach ,a były one naprawde okropne . Tytuł czwartej strony ,porannego brukowca nosił nazwę" ŚLUB JUŻ NIEBAWEM " a pod spodem główni bohaterowie- Zayn i Perrie .
Made przez jakieś 10 sekund wpatrywała się w papier ,a potem zwinęła gazetę w kulkę i koszykarskim gestem wrzuciła ją do śmietnika.
"BEJB a mogłeś mieć to coś"- pomyślała,schodząc z krzesła,chociaż z zewnątrz była w tej chwili oazą spokoju,to wewnątrz poczuła ucisk ,który ledwo dawał jej oddychać.Przecież za 3 godziny umówiona była z chłopakami na wywiad w jednej z kawiarenek,a teraz dowiaduje się,że jej eks się żeni i to właśnie ten ,którego będzie musiała wypytać o dokładne szczegóły tego przedsięwzięcia oraz o jego przyszłą żonę..
XOXO GUYS .
Zaraz CD :*
wtorek, 5 czerwca 2012
rozdział 12 cd
Przepraszam,że tak co chwila ciąg dalszy,ale po prostu mam problemy z internetem :) myślę,że wybaczycie...
CD...
Made sięgnęła po swojego Black Berry'ego i nieco niepewnie wybrała numer do Liama.
* w tym samym czasie w zespole(LONDYN)*
Bzzz. telefon Liama na stole zaczął wibrować. Trzech chłopaków ,którzy od rana siedzieli w fotelach oglądając filmy, zerkneli na ekranik i oniemieli.
-Ona ... jak to ? dzwoni.-Niall niemal zadławił się popcornem
Zayn siedział cicho,miłe uczucie motylków w brzuchu ponownie powróciło,jego rozsądek z tym walczył.
Liam kliknął zielony klawisz i słysząc głos Made sam również miał podobne wrażenie.
-Witaj Made,kopa czasu ,w jakiej sprawie do mnie dzwonisz?- Uprzejmie zwrócił się do starej znajomej.
-Witaj Liam,w sumie raczej rozchodzi sie o pracę niż o życie prywatne,przepraszam,że zwracam się z tym do Ciebie,ale czy znaleźlibyście wolny dzień,abym mogła z wami przeprowadzić wywiad?"
Liam prawie oniemiał z wrażenie,jego fascynacja Made z minuty na minute wciąż rosła.Nie mógł wydukać z siebie ani jednego słowa przez dobre pare minut.
-Liam ? Jestes?
Dopiero próba przebudzenia chłopaka z chwilowego życia na jawie ,przywróciła go na ziemie .
- Tak ,tak przepraszam.Wiesz to raczej jest do uzgodnienia z naszym menagerem,ale wiesz gdzie mieszkamy,także możesz zawsze do nas wpaść.
Made zaśmiała się do słuchawki- Widzisz Liam,ja już nie mieszkam w Londynie.
Liam powolnie ucichł,jego wielkie ,brązowe oczy straciły zupełny blask,a kąciki ust wyraźnie opadły na dół.
-Dostosuje się do was i do miejsca waszego pobytu - Czuła się nieco nieswojo ,słysząc ,że chłopak prawie w ogóle sie nie oddzywa.
Zayn widział po minie przyjaciela,że coś jest nie tak..wreszcie nie wytrzymał i wyrwał mu telefon
-Cześć tu Zayn.
Made słysząc jego głos miała ochotę wyłączyć telefon,ale "sprawy biznesowe oddzielamy od życia prywatnego ,tak robi prawdziwy dziennikarz" powtarzała w duchu,z niechęcią kontynuując.
-Witaj, więc w takim razie jeśli jesteście w Londynie to postaram się przylecieć do was.
- Ty nie mieszkasz w Londynie ? Jeśli nie to gdzie?- Nagle znikąd chciał wiedzieć dosłownie wszystko..
-Nie ,nie mieszkam w Londynie,studiuje teraz w Liverpool'u.
On także zamilkł,ale tylko chwilowo,poczuł nieznane mu zagrożenie z także nieznanej strony,chciał walczyć,chciał ją zobaczyć,chciał po prostu z nią być.
-Wiesz co? My przylecimy do Liverpool'u jutro w samo południe.
Made oniemiała,nagle koszmarne wspomnienia powrócą.Znowu w myślach widziała Swag i Zayn'a.
-D... dobrze.W takim razie mogę przyjechać po was na lotnisko?
-Nie musisz się fatygować,zaproponuj jakąś miejscówke to się zjawimy.
Dziewczyne ponownie ogarnęło uczucie nie do opisania towarzyszyło jej takie wewnętrzne szczęscie,ale również smutek....
-To nie problem,ale jeśli tak wolicie,to jutro o 18 w klubie "Seventeen" ,do zobaczenia jutro,cześć- Zanim Zayn zdążył coś powiedzieć Made po prostu sie wyłączyła bez owijania w bawełkne.
do słuchawki powiedział tylko "Czesc" i odłożył go powonie na stolik .
- i co ? - spytał Niall z pełną buzią popcornu .
-Coś czuje ,że jutro polegne na całej linii- Zayn opadł na sofe i zagłębił się we wspomnieniach,które w ciągu jednej chwilii powróćiły,a obraz Made nie znikał mu sprzed oczu ani na minute.
CD...
Made sięgnęła po swojego Black Berry'ego i nieco niepewnie wybrała numer do Liama.
* w tym samym czasie w zespole(LONDYN)*
Bzzz. telefon Liama na stole zaczął wibrować. Trzech chłopaków ,którzy od rana siedzieli w fotelach oglądając filmy, zerkneli na ekranik i oniemieli.
-Ona ... jak to ? dzwoni.-Niall niemal zadławił się popcornem
Zayn siedział cicho,miłe uczucie motylków w brzuchu ponownie powróciło,jego rozsądek z tym walczył.
Liam kliknął zielony klawisz i słysząc głos Made sam również miał podobne wrażenie.
-Witaj Made,kopa czasu ,w jakiej sprawie do mnie dzwonisz?- Uprzejmie zwrócił się do starej znajomej.
-Witaj Liam,w sumie raczej rozchodzi sie o pracę niż o życie prywatne,przepraszam,że zwracam się z tym do Ciebie,ale czy znaleźlibyście wolny dzień,abym mogła z wami przeprowadzić wywiad?"
Liam prawie oniemiał z wrażenie,jego fascynacja Made z minuty na minute wciąż rosła.Nie mógł wydukać z siebie ani jednego słowa przez dobre pare minut.
-Liam ? Jestes?
Dopiero próba przebudzenia chłopaka z chwilowego życia na jawie ,przywróciła go na ziemie .
- Tak ,tak przepraszam.Wiesz to raczej jest do uzgodnienia z naszym menagerem,ale wiesz gdzie mieszkamy,także możesz zawsze do nas wpaść.
Made zaśmiała się do słuchawki- Widzisz Liam,ja już nie mieszkam w Londynie.
Liam powolnie ucichł,jego wielkie ,brązowe oczy straciły zupełny blask,a kąciki ust wyraźnie opadły na dół.
-Dostosuje się do was i do miejsca waszego pobytu - Czuła się nieco nieswojo ,słysząc ,że chłopak prawie w ogóle sie nie oddzywa.
Zayn widział po minie przyjaciela,że coś jest nie tak..wreszcie nie wytrzymał i wyrwał mu telefon
-Cześć tu Zayn.
Made słysząc jego głos miała ochotę wyłączyć telefon,ale "sprawy biznesowe oddzielamy od życia prywatnego ,tak robi prawdziwy dziennikarz" powtarzała w duchu,z niechęcią kontynuując.
-Witaj, więc w takim razie jeśli jesteście w Londynie to postaram się przylecieć do was.
- Ty nie mieszkasz w Londynie ? Jeśli nie to gdzie?- Nagle znikąd chciał wiedzieć dosłownie wszystko..
-Nie ,nie mieszkam w Londynie,studiuje teraz w Liverpool'u.
On także zamilkł,ale tylko chwilowo,poczuł nieznane mu zagrożenie z także nieznanej strony,chciał walczyć,chciał ją zobaczyć,chciał po prostu z nią być.
-Wiesz co? My przylecimy do Liverpool'u jutro w samo południe.
Made oniemiała,nagle koszmarne wspomnienia powrócą.Znowu w myślach widziała Swag i Zayn'a.
-D... dobrze.W takim razie mogę przyjechać po was na lotnisko?
-Nie musisz się fatygować,zaproponuj jakąś miejscówke to się zjawimy.
Dziewczyne ponownie ogarnęło uczucie nie do opisania towarzyszyło jej takie wewnętrzne szczęscie,ale również smutek....
-To nie problem,ale jeśli tak wolicie,to jutro o 18 w klubie "Seventeen" ,do zobaczenia jutro,cześć- Zanim Zayn zdążył coś powiedzieć Made po prostu sie wyłączyła bez owijania w bawełkne.
do słuchawki powiedział tylko "Czesc" i odłożył go powonie na stolik .
- i co ? - spytał Niall z pełną buzią popcornu .
-Coś czuje ,że jutro polegne na całej linii- Zayn opadł na sofe i zagłębił się we wspomnieniach,które w ciągu jednej chwilii powróćiły,a obraz Made nie znikał mu sprzed oczu ani na minute.
rozdział 12 cz. 1
- ..ale to dla Ciebie szansa nie zmarnuj jej ! PRzy okazji masz szanse spotkać ponownie Zayn'a . - Krzyczała do słuchawki Suzanne.
-Wiesz to w tej chwili to mnie akurat nie cieszy,dobra ja kończe,muszę zadzwonić do Menagera chłopaków i umówić się na wywiad...
-Nie możesz zadzwonić prywatnie?
-Mogę,ale musiałabym rozmawiać z Zaynem ,a tego nie chce.-Westchnęła Made ,siadając przy jednym ze stolików w małej kawiarence w centrum Liverpool'u.
-I tak będziesz musiała to zrobić podczas wywiadu...Myślisz zupełnie bez sensu.-Ciągnełą Suzanne ,która w tej chwili siedziała na wizycie u kosmetyczki.
-Zgadzam się co do obu, poproszę kawe latte z cynamonem-zwróciła się do kasjera.
-o czym ty tak właściwie teraz do mnie mówisz?- Suzanne zwątpiła we wszystko co w tej chwili powiedziała przyjaciółka.
- Zamawiam kawe w kawiarni,a co do tego,że nie myśle to też się zgadzam,bo umówiłam się ze Stevem -moim dziekanem.
Suzanne w tym czasie będąca na pediciurze i trzymająca stopy w miednicy ,wywaliła wode na kosmetyczke, machając jak dziecko nogami.-Kpisz sobie?
-Coś ty. Dobra musze wykonać pare telefonów i w spokoju wypić kawę .Kochana zobaczymy się wieczorem.
Made wrzuciła telefon do torebki nim spostrzegła,że paparazzi robi jej zdjęcia.
-Co pan wyprawia?- Krzyknęła ,zwracając uwagę przechodniów.
Mężczyzna siedzący tuż obok niej z aparatem uciekł ,nie zostawiając jakichkolwiek wyjaśnień.
"To pięknie ,ciekawe po co mu moje zdjęcia" -pomyślała,popijając kawe .
-Wiesz to w tej chwili to mnie akurat nie cieszy,dobra ja kończe,muszę zadzwonić do Menagera chłopaków i umówić się na wywiad...
-Nie możesz zadzwonić prywatnie?
-Mogę,ale musiałabym rozmawiać z Zaynem ,a tego nie chce.-Westchnęła Made ,siadając przy jednym ze stolików w małej kawiarence w centrum Liverpool'u.
-I tak będziesz musiała to zrobić podczas wywiadu...Myślisz zupełnie bez sensu.-Ciągnełą Suzanne ,która w tej chwili siedziała na wizycie u kosmetyczki.
-Zgadzam się co do obu, poproszę kawe latte z cynamonem-zwróciła się do kasjera.
-o czym ty tak właściwie teraz do mnie mówisz?- Suzanne zwątpiła we wszystko co w tej chwili powiedziała przyjaciółka.
- Zamawiam kawe w kawiarni,a co do tego,że nie myśle to też się zgadzam,bo umówiłam się ze Stevem -moim dziekanem.
Suzanne w tym czasie będąca na pediciurze i trzymająca stopy w miednicy ,wywaliła wode na kosmetyczke, machając jak dziecko nogami.-Kpisz sobie?
-Coś ty. Dobra musze wykonać pare telefonów i w spokoju wypić kawę .Kochana zobaczymy się wieczorem.
Made wrzuciła telefon do torebki nim spostrzegła,że paparazzi robi jej zdjęcia.
-Co pan wyprawia?- Krzyknęła ,zwracając uwagę przechodniów.
Mężczyzna siedzący tuż obok niej z aparatem uciekł ,nie zostawiając jakichkolwiek wyjaśnień.
"To pięknie ,ciekawe po co mu moje zdjęcia" -pomyślała,popijając kawe .
Cd. rozdział 11
-Przepraszam za spóźnienie ! - Krzyknęła Made stojąca w drzwiach na końcu auli widząc,że wykład już się zaczął.
-Proszę siadać panno Madeline.- Młody dziekan spojrzał na Made z nad swojego laptopa i palcem wskazał jej miejsca siedzące.
Made czując zażenowanie ,zeszła na sam dół auli,cicho postukując obcasami.Usilnie starała się nie zwracać na siebie uwagi,szczególnie przedstawicieli odmiany męskiej,to jednak było na marne ponieważ każdy z nich wpatrzony był w nią jak w obrazek.Siadając spuściła głowe w dół,żeby kosmyki włosów przykryły jej czerwoną ze wstydu twarz.
-Reasumując- dziekan wstał od biurka i krok po kroku zbliżał się do Madeline.Ta nie reagowała.Zagłębiona w lekturze,kiedy cień dziekana przysłonił jej ostatnie przebłyski światła.
-Panno Madeline
Made uniosła delikatnie głowe
-Proszę?
-Za spóźnienie spodziewana jest kara.-Głos młodego dziekana działał na Made jak przynęta.Onieśmielał ją jak również jego sama osoba.Uśmiechał się on do niej niczym nieulczealny flirciarz szukający potencjalnej kandydatki na swoją następną eks.
-Czyżby?- Made wiedziała jak odbić piłeczkę,jak również jak się nie poddać jego gierkom.
-Owszem.-Dziekan oparł swoje dłonie na biurku ,a gdy Made uniosła wyżej głowe,nawiązał z nią kontakt wzrokowy swoimi błękitnymi oczami.
-Jak państwo myślą jakie zadanie dostanie koleżanka?- Dziekan się zaśmiał nie odrywając wzroku od Made,kiedy jego flirt przerwał głos młodego studenta.
-Niech zgadne autoryzowany wywiad? czy może randka z panem Dziekanem ?
Cała aula wybuchnęła śmiechem. Made próbując zachować resztki godności wyszła,trzaskając drzwiami.
-Made poczekaj !
Ona w tej wściekłości wcale się nie zatrzymała,jedynie słysząc głos dziekana biegnącego tuż za nią spowolniła tempo.Wreszcie on zawadził jej drogę. Made próbowała wyminąc go ramieniem,ale bezskutecznie.
-Poczekaj !-Złapał jej ręke,aż wreszcie się zatrzymała.
-To jest zuchwalanie się ze studentką ,jak pan sobie coś takiego wyobraża?Nie powinien pan prowadzić teraz wykładów?-Skrzyżowała ramiona,grając niedostępną.
-Możliwe.Chciałbym jednak Ci tylko przypomnieć ,że wciąż obowiązuje Cie kara..- Mężczyzna zaśmiał się ,próbując rozluźnić nieco atmosfere.
-Która? Opcja z wywiadem czy z randką?- Poważna mina nie opuszczała twarzy Made.
-Jeśli mówimy o pierwszej to chciałbym abyś przeprowadziła wywiad z jednym z brytyjskich zespołów.
-Mów dalej...- Poczuła,że może zwracać się do niego bezpośrednio po imieniu - Steven .
-Musiałaś słyszeć o One Direction , w którego skład wchodzi pięciu chłopaków. Musisz z nimi porozmawiać o ich życiu prywatnym,miłości,atmosferze w zespole... i ogólnie wszystkie pytania ,które przyjdą Ci do głowy.Wywiad zostanie poddany autoryzacji,a potem kto wie czy nie umieścimy go w News Week'u,co przyczyniło by się do raptownego rozwoju Twojej dziennikarskiej kariery.
Oczy Made zalśniły ,taka szansa przydarza się tylko raz.Przytaknęła głową na tak..
-A co do drugiej kary to wpadnij po mnie o 19 na St.James Avenue. - Puściła mu zalotnie oczko i odeszła,zostawiając go na pastwe losu ze swoim rozszalałym w tej chwili ego.
-Proszę siadać panno Madeline.- Młody dziekan spojrzał na Made z nad swojego laptopa i palcem wskazał jej miejsca siedzące.
Made czując zażenowanie ,zeszła na sam dół auli,cicho postukując obcasami.Usilnie starała się nie zwracać na siebie uwagi,szczególnie przedstawicieli odmiany męskiej,to jednak było na marne ponieważ każdy z nich wpatrzony był w nią jak w obrazek.Siadając spuściła głowe w dół,żeby kosmyki włosów przykryły jej czerwoną ze wstydu twarz.
-Reasumując- dziekan wstał od biurka i krok po kroku zbliżał się do Madeline.Ta nie reagowała.Zagłębiona w lekturze,kiedy cień dziekana przysłonił jej ostatnie przebłyski światła.
-Panno Madeline
Made uniosła delikatnie głowe
-Proszę?
-Za spóźnienie spodziewana jest kara.-Głos młodego dziekana działał na Made jak przynęta.Onieśmielał ją jak również jego sama osoba.Uśmiechał się on do niej niczym nieulczealny flirciarz szukający potencjalnej kandydatki na swoją następną eks.
-Czyżby?- Made wiedziała jak odbić piłeczkę,jak również jak się nie poddać jego gierkom.
-Owszem.-Dziekan oparł swoje dłonie na biurku ,a gdy Made uniosła wyżej głowe,nawiązał z nią kontakt wzrokowy swoimi błękitnymi oczami.
-Jak państwo myślą jakie zadanie dostanie koleżanka?- Dziekan się zaśmiał nie odrywając wzroku od Made,kiedy jego flirt przerwał głos młodego studenta.
-Niech zgadne autoryzowany wywiad? czy może randka z panem Dziekanem ?
Cała aula wybuchnęła śmiechem. Made próbując zachować resztki godności wyszła,trzaskając drzwiami.
-Made poczekaj !
Ona w tej wściekłości wcale się nie zatrzymała,jedynie słysząc głos dziekana biegnącego tuż za nią spowolniła tempo.Wreszcie on zawadził jej drogę. Made próbowała wyminąc go ramieniem,ale bezskutecznie.
-Poczekaj !-Złapał jej ręke,aż wreszcie się zatrzymała.
-To jest zuchwalanie się ze studentką ,jak pan sobie coś takiego wyobraża?Nie powinien pan prowadzić teraz wykładów?-Skrzyżowała ramiona,grając niedostępną.
-Możliwe.Chciałbym jednak Ci tylko przypomnieć ,że wciąż obowiązuje Cie kara..- Mężczyzna zaśmiał się ,próbując rozluźnić nieco atmosfere.
-Która? Opcja z wywiadem czy z randką?- Poważna mina nie opuszczała twarzy Made.
-Jeśli mówimy o pierwszej to chciałbym abyś przeprowadziła wywiad z jednym z brytyjskich zespołów.
-Mów dalej...- Poczuła,że może zwracać się do niego bezpośrednio po imieniu - Steven .
-Musiałaś słyszeć o One Direction , w którego skład wchodzi pięciu chłopaków. Musisz z nimi porozmawiać o ich życiu prywatnym,miłości,atmosferze w zespole... i ogólnie wszystkie pytania ,które przyjdą Ci do głowy.Wywiad zostanie poddany autoryzacji,a potem kto wie czy nie umieścimy go w News Week'u,co przyczyniło by się do raptownego rozwoju Twojej dziennikarskiej kariery.
Oczy Made zalśniły ,taka szansa przydarza się tylko raz.Przytaknęła głową na tak..
-A co do drugiej kary to wpadnij po mnie o 19 na St.James Avenue. - Puściła mu zalotnie oczko i odeszła,zostawiając go na pastwe losu ze swoim rozszalałym w tej chwili ego.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









