Made:Godzinna przerwa na lunch.. czyli totalna masakra na szkolnych korytarzach . Z sali wyszłam ostatnia,przeciskają się przez tłumy ludzi pachnących <blee> potem zmieszanym z perfumami o mało co nie zwymiotowałam do pobliskiej doniczki.Mniejsza z tym.Od porannego incydentu z love story minęło pare ładnych godzinek ( 2) TAK,dla mnie to szmat czasu(!) .Nie widziałam Zayn'a,co nawet jest mi na ręke bo spowiadac mu się z nie mam zamiaru z całego życiorysu ,oraz tego co mnie łączy z Jacksonem,który ugania się za mną od 1 ,2 ,3*odlicza* od własnie teraz...
Zayn chociaż udawał ,że zainteresowany jest rozmową z rudowłosą pięknością,to wzrokiem i myślami wciąż był z Made. Pech chciał,że zobaczyła go w tej niezręcznej sytacji.
....
- Made ,to co było rano-jego ekscytacja była do tego stopnia denerwująca,że człowiek miał ochote krzyknąc "odwal się głąbie"
-A co było rano?Ni cnie było- Próbowałam udawac,że nic się nie stało,ale trudno było kiedy wiesz,że ktoś na kim Ci zależy ma Cię głęboko w nosie,a swojego adoratora traktujesz jak dobrego kumpla.
- Nie rób ze mnie idioty,przecież zwidów nie miałem.- Zwątpił .
-Może jednak?- Wybuchając śmiechem,prawie co nie udławiłam się śliną.
Nie odezwał się nic, stanął za mną próbując cos z siebie wybełkotac,ale na marne.
Teraz to ja miałam halucynacje ,przetarłam oczy,a przede mną stał Zayn z tą sama panienką co dziś rano.
*OŁ SZIT* . Kusiło mnie podejsc do niej,wytargac za te długie ,kręcone włosy i walnąc jej łbem o ściane,ale to przegięcie.... szkoda włosów.
Nic ,przeszłam obojętne,uratowac honor to ostatnie co mi zostało w tych trudnych chwilach.
Zayn chociaż udawał ,że zainteresowany jest rozmową z rudowłosą pięknością,to wzrokiem i myślami wciąż był z Made. Pech chciał,że zobaczyła go w tej niezręcznej sytacji.
Zayn:* Gdy przechodziła tuż obok mnie,czułem się totalnie zdołowany.To co ,że dała mi kosza? Moja męskosc i głos w mojej głowie powtarzal mi" walcz ! Jest tego warta". Tylko jak tu walczyc kiedy na horyzoncie pojawia się inny rycerz i walczy o swoją królewne? Ona wybrała jego... a co jesli do mnie coś czuje? Te mysli wciąz nie daja mi spokoju ...*
Made: * Cholera prawie co się nie udusiłam,czułam jak para wylatuje mi uszami . KIPIE ! . Ta laska tak bezczelnie się do niego łasiła. Jak jakiś wrzód na pośladku . Nic.Rozglądnęłam isę po stołówce,ale w niej aż roiło się od "zagłodzonych" nastoaltków,mimo,że zaraz po szkole przesiadują po 3 godziny w McDonaldzie.
Usiadłam przy jednym ze stolików i wyjęłam z pudełeczka starannie (łohohoho wysiliłam sie ) kromkę. Dziwnie spokojna , zrównoważona , żyjąca chwilą. Dopadła mnei melancholja". Pierwsza mysl jaka przeszła mi po głowie.- BUM" krzyknął znajomy,męski głos , tuż za mną. Obróciłam się , a Liam jak niemowle patrzył na mnie - Moge się dosiąśc? - Spytał,oglądając się dookoła,że wszystkie stoliki są zajęte.
- PEwnie siadaj . - Odsunęłam się troche ,robiąc mu miejsce.
Uśmiechnął się.
-Zayn i ty to juz przeszłośc?
Pierwsza myśl kiedy o to spytał to "ZAYN PAPLA " ,ale po dłuższym zastanowieniu zrobiło mi się miło,że mówił o swoich uczuciach przyjaciołom.
Pierwsza myśl kiedy o to spytał to "ZAYN PAPLA " ,ale po dłuższym zastanowieniu zrobiło mi się miło,że mówił o swoich uczuciach przyjaciołom.
- Sama nie wiem. Jestem "mentalnie" z kimś w związku,chociaż tego bym tak nie nazwała. To skomplikowane.
Nie musiałam drązyc tematu,on tak jakby wiedział co mam na myśli.
- Więc tak . Jestes mentalnie z tym kolegą ,którego całowaś dziś przy szafce,żeby zrobic Zayn'owi nazłośc za to,że rozmawiał z tą"RUDĄ" ,ale on to robił dlatego,że ty dzień wcześniej dałas mu kosza?
Upuściłam widelec na stolik z wrażenia- Jak ty?- Nie mogłam skończyc. To tak jakbym przewróciła się metr przed samą metą.Rozgryzł mnie.
- Wiedziałem,że tak jest.
Jestem aż tak przewidywalna.? Zaimponowalo mi to tak mówiąc między nami.
- Wróżbita czy co? Może zamiast bycia muzykiem,zostań wróżką. Świetnie Ci idzie. - Zaśmiałam się.
- Muzyka to moje powołanie,ale tak zawsze jest. Ty coś do niego czujesz,on do Ciebie. Tyle,że w boisz się otworzyc przed nim bo boisz się,że Cie skrzywdzi. Fakt faktem,gdy się jest muzykiem powinno się oddzielac życie prywatne od zawodowego* Spojrzał na Made tak inaczej,tak jakby sam chciał jej coś powiedziec*
- Niesamowite. - Liam chociaż mówił co innego,to jego wzrok mówił sam za siebie. Byłam coraz bardziej zszkowana jego normalnością ,ale on tylko się uśmiechnął i jadł dalej.
ZAYN NA CELOWNIKU. Moje oczy są jak radary od razu go wychwyciły . Tez tu patrzy,a ja odwróciłam wzrok . Rozmawialiśmy z Liam'em o reszcie muzyków,a Zayn przysiadł się do nas . Każdy jego następny krok był trudny do rozszyfrowania,jak jakiś kod,którego rozwiązanie,jest narazie niemożliwe....
....
Teraz cz. 1 ,ale jutro pojawi się cz. 2 i rozdzial 11 ;P Miłego czytanka ;d
grrr... i ty mi tu mówisz że pisać nieumieeesz ?! a weź kobieto zamilcz i pisz dalej . ;***
OdpowiedzUsuńno bo nie umiem xD
OdpowiedzUsuńgrrr...! bo bd złaa . XDD umiesz więc zamilcz milordzie i pisz dalej . ! <3
OdpowiedzUsuń