wtorek, 17 kwietnia 2012

rozdział 9 cz.1

Przepraszam was,że tak długo nie pojawiały się rozdziały,ale mam egzamin do bierzmowania i się trzeba zebrac w garsc. Tak czy owak teraz dodam czesc rozdziału 9,a byc moze jak mi się uda to kolo 22 pojawi się reszta ;)) Mam nadzieje,że wybaczycie mi ten "haniebny" postępek :)) POZDROWIENIA OD EUGENIA :P

Made xoxo

ROZDZIAŁ 9

Ciemno.....głucho, przerażająco. Tak można było opisac krajobraz mojej dzielnicy nocą. Mimo,że mieszkam tu od szesnastu lat, mam wrażenie ,jakbym dopiero co się tutaj wprowadziło. Czułam sie totalnie wyalienowana.
Trzymając w ręku kubek gorącego kakao ,uruchomiłam laptopa i sterując myszką , weszłam w internet.
KLIK .
Zalogowałam się na Twittopa,a tu SZOK !.
Z 400 osób mnie obserwujących,nagle zrobiło się ponad 70.000 !
*że co u diaska?* pomyślałam .
Na stronie głównej roiło się od komentarzy typu- "Ty i Zayn = <3","Zazdroszczę".
Nie czekałam dłużej ,sięgnęłam po I'phone'a i wykręciłam numer do Zayn'a.
-"Czesc Made" - Odpowiedział głos w słuchawce. Taki delikatny... wrażliwy.Trudno opisac,po prostu idealna melodia dla moich uszu
*MADE OGARIJ SIE * próbowałam stłamsic moje głupie myśli.
- Czesc,czy ty do cholery mógłbys mi powiedziec co to za akcja na Twittop'ie?
-Co masz na myśli?- Próbował się wymigac swoim ironicznym stylem bycia.
-TY JUŻ WIESZ CO? Ludzie myślą ,że jesteśmy parą!!!- Wrzasnęłam do słuchawki .
- AMORE MIO... spokojnie. Spotkajmy się dzisiaj na rogu 19 alei o 22:00.
Zerknęłam na zegarek.
- Przeciez jest 21:40?! .- Tak naprawdę to powód był inny. Nie chciałam wychodzic z domu,bo wiedziałam,że Jackson o tej godzinie często popija piwo z kolegami na ganku.
-Jesli się boisz to przyjde po Ciebie- Zasugerował.
Po ostatniej akcji z Jacksonem i jego wybitymi jedynkami jednak ten pomysł zupełnie nie wchodził w rachubę.
- No dobra będe -Zabrałam bluze,nie wyłączając słuchawki.
-Made?- Spytał.
-Już wychodzę.Tobie radze też się zbieraj- Zasmiałam się,troche przyspieszając tempo ,aby się nie spóźnic.
-Ja już czekam.- Odparł w słuchawce,cicho się śmiejąc.
W tle słychac było ciche pomrukiwanie i chichotanie osób trzecich.
Rozłączyłam komórke i wybiegłam na ulice,niczym Buzz z toy story-"NA KONIEC ŚWIATA I JESZCZE DALEJ".Zaczęłam biec, chcąc jak najszybciej wyjasnic sobie całe to nieporozumienie. Te myśli..... te beznadziejne myśli,które wciąż mnie nurtowały mnie od początku spotkania tego chłopaka w Nando's.
Wbiegając na 19 aleje,aż roiło się od ludzi. Jak zwykle,to miejsce gdzie odbywają się największe imprezy.
Usiadłam na jednej z ławek przed kasynem "CORINO" i wystukałam w klawiaturze sms -"Już czekam,pod CORINO"
Do:ZAYN"

Przymknęłam oczy i wsłuchiwałam się w przyjemną melodyjkę lecącą z radia ,w  budce z lodami.
Ławka delikatnie się zatrzęsła.Odwróciłam głowe w prawo ,a koło mnie usiadł chłopak w bluzie i okularach.
O 22,nie ma słońca a ten w okularach coś mi tu nie gra.*ZAYN* przeszło mi przez myśl,kiedy nastolatek dziwacznie się uśmiechał.Odwzjaemniłam uśmiech i pociągnęłam kaptur w dół. Miałam pewnośc,ze to on.
- Poznałaś mnie?- odparł chłopak z zadowoleniem
- Nie było trudno,twój uśmiech zdradził wszystko- Zasmiałam się.
Nasze ręce leżały tuż obok siebie,kątem oka widziałam jak ręka Zayn'a podążała w moim kierunku.
* przecież tego chcesz* cicho sobie powtrzałam,czułam do niego cholerną mięte,ale nie lubię okazywac tak specyficznych emocji.
- Made ,chciałem z toba porozmawiac,ale może pójdziemy w bardziej "odludnione "miejsce.-Zasugerował..wstając.

- Błagma Cię ,nie jesteś cichym zabójcą?- Ponownie się roześmiałam.
- No coś ty.Ciebie?  Nie miałbym zamiaru,chociaż przyznam,że czasem jednak przechodzi mi przez głowę taka myśl,kiedy ciągle mnie unikasz.
Teraz to oboje wybuchnęlismy smiechem.
Zayn złapał mnie za ręke * o mój Boziu* kiedy czułam jego dotyk.
Mijaliśmy nowoczesne bloki,liczne puby, Portobello Market, aż wreszcie wbiegliśmy do jednego z najpiękniejszych parków w Londynie.
Usiedliśmy na murku fontanny ,a ja błądziłam oczami po niebie w poszukiwaniu najpiękneijszych gwiazd
-Widzisz to?- Zwróciłam się do chłopaka,wskazując mu palcem "wóz" ,gwiezdną konstelacje.
- są piękniejsze gwiazdy...- odpowiedział,spuszczając głowe w dół.
Spojrzałam na niego . Nie widziałam jego twarzy,bo przykrywał ją kaptur. Maskował się ,bo nie chciał ,żeby ktokolwiek go rozpoznał.
CISZA.
-Słuchaj Made.- Zaczął.
Szturchnęłam go ramieniem,aby kontynuował.
- Ja cię naprawdę bardzo lubie. - Ciągnął dalej.
- No ja Ciebie też- dodałam mu troche śmiałości,aby wreszcie się przełamał
-No bo ...


i tutaj koniec,reszte dopowiedzcie sobie sami,ale co bedzie dalej przekonacie się potem..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz