wtorek, 5 czerwca 2012

Cd. rozdział 11

-Przepraszam za spóźnienie ! - Krzyknęła Made stojąca w drzwiach na końcu auli widząc,że wykład już się zaczął.
-Proszę siadać panno Madeline.- Młody dziekan spojrzał na Made z nad swojego laptopa i palcem wskazał jej miejsca siedzące.
Made czując zażenowanie ,zeszła na sam dół auli,cicho postukując obcasami.Usilnie starała się nie zwracać na siebie uwagi,szczególnie przedstawicieli odmiany męskiej,to jednak było na marne ponieważ każdy z nich wpatrzony był w nią jak w obrazek.Siadając spuściła głowe w dół,żeby kosmyki włosów przykryły jej czerwoną ze wstydu twarz.
-Reasumując- dziekan wstał od biurka i krok po kroku zbliżał się do Madeline.Ta nie reagowała.Zagłębiona w lekturze,kiedy cień dziekana przysłonił jej ostatnie przebłyski światła.
-Panno Madeline
Made uniosła delikatnie głowe
-Proszę?
-Za spóźnienie spodziewana jest kara.-Głos młodego dziekana działał na Made jak przynęta.Onieśmielał ją jak również jego sama osoba.Uśmiechał się on do niej niczym nieulczealny flirciarz szukający potencjalnej  kandydatki na swoją następną eks.
-Czyżby?- Made wiedziała jak odbić piłeczkę,jak również jak się nie poddać jego gierkom.
-Owszem.-Dziekan oparł swoje dłonie na biurku ,a gdy Made uniosła wyżej głowe,nawiązał z nią kontakt wzrokowy swoimi błękitnymi oczami.
-Jak państwo myślą jakie zadanie dostanie koleżanka?- Dziekan się zaśmiał nie odrywając wzroku od Made,kiedy jego flirt przerwał głos młodego studenta.
-Niech zgadne autoryzowany wywiad? czy może randka z panem Dziekanem ?
Cała aula wybuchnęła śmiechem. Made próbując zachować resztki godności wyszła,trzaskając drzwiami.
-Made poczekaj !
Ona w tej wściekłości wcale się nie zatrzymała,jedynie słysząc głos dziekana biegnącego tuż za nią spowolniła tempo.Wreszcie on zawadził jej drogę. Made próbowała wyminąc go ramieniem,ale bezskutecznie.
-Poczekaj !-Złapał jej ręke,aż wreszcie się zatrzymała.
-To jest zuchwalanie się ze studentką ,jak pan sobie coś takiego wyobraża?Nie powinien pan prowadzić teraz wykładów?-Skrzyżowała ramiona,grając niedostępną.
-Możliwe.Chciałbym jednak Ci tylko przypomnieć ,że wciąż obowiązuje Cie kara..- Mężczyzna zaśmiał się ,próbując rozluźnić nieco atmosfere.
-Która? Opcja z wywiadem czy z randką?- Poważna mina nie opuszczała twarzy Made.
-Jeśli mówimy o pierwszej to chciałbym abyś przeprowadziła wywiad z jednym z brytyjskich zespołów.
-Mów dalej...- Poczuła,że może zwracać się do niego bezpośrednio po imieniu - Steven .
-Musiałaś słyszeć o One Direction , w którego skład wchodzi pięciu chłopaków. Musisz z nimi porozmawiać o ich życiu prywatnym,miłości,atmosferze w zespole... i ogólnie wszystkie pytania ,które przyjdą Ci do głowy.Wywiad zostanie poddany autoryzacji,a potem kto wie czy nie umieścimy go w News Week'u,co przyczyniło by się do raptownego rozwoju Twojej dziennikarskiej kariery.
Oczy Made zalśniły ,taka szansa przydarza się tylko raz.Przytaknęła głową na tak..
-A co do drugiej kary  to wpadnij po mnie  o 19 na St.James Avenue. - Puściła mu zalotnie oczko i odeszła,zostawiając go na pastwe losu ze swoim rozszalałym w tej chwili ego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz