niedziela, 6 maja 2012

rozdział 11. cz 2

Dziewczyny wciąż nie mogły opanowąć panicznego ataku śmiechu.
-Któraś z was mi wreszcie powie z czego tak się śmiejecie?- Made posłała przyjaciółkom srogie spojrzenie ,żądając wyjaśnień.
Adrienne wskazała palcem lustro. Made ujrzała swoje odbicie i sama zaczęła się śmiać z tego jak wyglądała. Stanik miała ubrany na koszulke ...
-Roztelepana dziewoja- Ponownie wszystkie cztery wybuchnęły śmiechem .
TIK TIK !
Całą parade śmiechu przerwał nagły SMS na telefonie Adrienne.
Dziewczyna sięgneła za telefon i głośno czytała jego treść:
-:Od :Niall
Made słysząc już samo imie jednego z członków zespołu,wiedziała,że coś jest nie tak...
-" Hey Adrienne,pamiętasz mnie jeszcze? Chciałbym CIę prosić o kontakt do Twojej przyjaciółki Made.SPRAWA PILNA!! Ps. może miałabyś ochotę umówić się dzisiaj na kawe ? Podaj namiary to wpadłbym po Ciebie . "- Dziewczyna pisnęła i zsunęła się z łóżka,wlepiając ślepia w mały ekranik .
Tylko pozostałe ,trzeźwo myślące jeszcze przyjaciółki spoglądały po sobie ,bo po co mu był numer do MADE? !
-dobra ja nie wiem o co chodzi,ale to dziwne- Suzanne próbowała racjonalnie wyjaśnić całą sytuacje...
-Po co mu numer do Made? Może chodzi o Zayna ?!- Diana trzymała w ręku swój telefon,oczekując ,że w takiej sytuacji może otrzyma SMS od Harry'ego.
Made nie odezwała się ani słowem, wzięła torebke do ręki,zakręciła się chwile po pokoju i wyszła,zatrzaskując za sobą drzwi.
Suzanne i Diana przyglądały się dostającej prawie ślinotoku Adrienne,nie odrywającej oczu od komórki.
 - To na pewno chodzi o Zayn'a- Suzanne  złapała za ręcznik i ruszyła w stronę łazienki ,licząc,że sprawa jak najszybciej się wyjaśni....

* w tym samym czasie w zespole One Direction *

Niall siedział na czerwonej ,skórzanej kanapie,oczekując odpowiedzi od Adrienne.
- Po co CI numer do tej laski?Zayn jak się dowie to CIę zabije - Mamrotał Liam , trzymając noge Nialla na swoich kolanach i jedząc resztki popcornu z kubełka.
-Nie wiem czy wiesz,ale oni kurde byli jak Flip i Flap, jak ...  Kurde brakło mi nowych przykładów.."
-Jak ty i jedzenie?- Liam spojrzał na zamyślonego kumpla,któremu jak zwykle brak piątej klepki.
-DOKŁADNIE ! Tak czy siak...Zayn i Made byli dla siebie stworzeni,teraz kiedy jesteśmy w Londynie może ich tak spiknąć?- Niall gadał od rzeczy,teraz kiedy lodówka znów jest pełna,poczuł,że nabiera wiatr w żagle.
- To się nie uda,zapomniałeś? Zayn ma narzeczoną- Liam drążył wciąż ten sam temat,ale mimo,że on sam już był w poważnym w związku z Danielle,czuł zazdrość,gdy Zayn był w pobliżu Made,był pewien ,że gdyby jego życie potoczyło się inaczej,to z tej znajomości mogłoby wyniknąć coś więcej.
-Perrie? Zwariowałeś!Wytapetowana paniuchna.Mam ochotę walnąć ją parówką od Hot-doga kiedy ją widze. To najgorszy wybór Zayn'a.- Niall próbował przekonać przyjaciela,nie zdając sobie sprawy ,że Zayn tak naprawdę cały czas stał za nimi i wsłuchiwał się rozmowie.
- Cześć Liam ,cześć Nia....- a właściwie nie skończył usiadł na kanapie obok chłopaków,wzbudzając uczucie upokorzenia w Niall'u . - Tak a propo , nigdy więcej gdy Perrie tu przyjdzie nie przynoście hot-dogów. Zrozumiano?- Patrzył na Niall'a ,bo to do niego była skierowana ta uwaga...
-Słuchaj Stary ,wiem,że ty jesteś z Perrie..
-No właśnie jestem z nią , a ty nie próbuj mnie swatać z Made ,to... to skończone- Spuścił głowe w dół,a zaraz potem wstał i wyszedł z domu. Pozostawiając w głupiej ciszy dwójke przyjaciół,chcących naprawić jego błędy z przeszłości i zapewnić godną przyszłość....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz