wtorek, 5 czerwca 2012

rozdział 12 cd

Przepraszam,że tak co chwila ciąg dalszy,ale po prostu mam problemy z internetem :) myślę,że wybaczycie...



CD...

Made sięgnęła po swojego Black Berry'ego i nieco niepewnie wybrała numer do Liama.

                                   * w tym samym czasie w zespole(LONDYN)*
Bzzz. telefon Liama na stole zaczął wibrować. Trzech chłopaków ,którzy od rana siedzieli w fotelach oglądając filmy, zerkneli na ekranik i oniemieli.
-Ona ... jak to ? dzwoni.-Niall niemal zadławił się popcornem
Zayn siedział cicho,miłe uczucie motylków w brzuchu ponownie powróciło,jego rozsądek z tym walczył.
Liam kliknął zielony klawisz i słysząc głos Made sam również miał podobne wrażenie.
-Witaj Made,kopa czasu ,w jakiej sprawie do mnie dzwonisz?- Uprzejmie zwrócił się do starej znajomej.
-Witaj Liam,w sumie raczej rozchodzi sie o pracę niż o życie prywatne,przepraszam,że zwracam się z tym do Ciebie,ale czy znaleźlibyście wolny dzień,abym mogła z wami przeprowadzić wywiad?"
Liam prawie oniemiał z wrażenie,jego fascynacja Made z minuty na minute wciąż rosła.Nie mógł wydukać z siebie ani jednego słowa przez dobre pare minut.
-Liam ? Jestes?
Dopiero próba przebudzenia chłopaka z chwilowego życia na jawie ,przywróciła go na ziemie .
- Tak ,tak przepraszam.Wiesz to raczej jest do uzgodnienia z naszym menagerem,ale wiesz gdzie mieszkamy,także możesz zawsze do nas wpaść.
Made zaśmiała się do słuchawki- Widzisz Liam,ja już nie mieszkam w Londynie.
Liam powolnie ucichł,jego wielkie ,brązowe oczy straciły zupełny blask,a kąciki ust wyraźnie opadły na dół.
-Dostosuje się do was i do miejsca waszego pobytu - Czuła się nieco nieswojo ,słysząc ,że chłopak prawie w ogóle sie nie oddzywa.
Zayn widział  po minie przyjaciela,że coś jest nie tak..wreszcie nie wytrzymał i wyrwał mu telefon
-Cześć tu Zayn.
Made słysząc jego głos miała ochotę wyłączyć telefon,ale "sprawy biznesowe oddzielamy od życia prywatnego ,tak robi prawdziwy dziennikarz" powtarzała w duchu,z niechęcią kontynuując.
-Witaj, więc w takim razie jeśli jesteście w Londynie to postaram się przylecieć do was.
- Ty nie mieszkasz w Londynie ? Jeśli nie to gdzie?- Nagle znikąd chciał wiedzieć dosłownie wszystko..
-Nie ,nie mieszkam w Londynie,studiuje teraz w Liverpool'u.
On także zamilkł,ale tylko chwilowo,poczuł nieznane mu zagrożenie z także nieznanej strony,chciał walczyć,chciał ją zobaczyć,chciał po prostu z nią być.
-Wiesz co? My przylecimy do Liverpool'u jutro w samo południe.
Made oniemiała,nagle koszmarne wspomnienia powrócą.Znowu w myślach widziała Swag i Zayn'a.
-D... dobrze.W takim razie mogę przyjechać po was na lotnisko?
-Nie musisz się  fatygować,zaproponuj jakąś miejscówke to się zjawimy.
Dziewczyne ponownie ogarnęło uczucie nie do opisania towarzyszyło jej takie wewnętrzne szczęscie,ale również smutek....
-To nie problem,ale jeśli tak wolicie,to jutro o 18 w klubie "Seventeen" ,do zobaczenia jutro,cześć- Zanim Zayn zdążył coś powiedzieć Made po prostu sie wyłączyła bez owijania w bawełkne.
do słuchawki powiedział tylko "Czesc" i  odłożył go powonie na stolik .
- i co ? - spytał Niall z pełną buzią popcornu .
-Coś czuje ,że jutro polegne na całej linii- Zayn opadł na sofe i zagłębił się we wspomnieniach,które w ciągu jednej chwilii powróćiły,a obraz Made nie znikał mu sprzed oczu ani na minute.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz