Tak.... aż trudno sobie wyobrazić ,że od tamtego wydarzenia minęły już 2 lata i 4 dni....Nasze drogi rozeszły się. Dziś jestem studentką pierwszego roku dziennikarstwa na jednym z Londyńskich Uniwersytetów ,a on wciąż koncertuje ze swoim zespołem po świecie,zarabiając miliony dolarów i doprowadzając miliony nastolatek do łez. Dni,które mijały nieubłaganie dawały mi świadomość tego,jak karygodny popełniłam błąd. Zaważyły się na tym moje dalsze losy,które potoczyły się nie tak jak sobie wymarzyłam.. TRUDNO. Jednak życie biegnie dalej ,nie oglądałam się za siebie. Każda najmniejsza plotka choćby na temat jego przelotnych romansów obijała mi się o uszy."Ma prawo ułożyć sobie życie,przecież to już 2 lata" -Powtarzałam to nieustannie,tłumacząc,że już nigdy nie będziemy razem. Prawidzwy bół poczułam tak naprawdę nie wtedy jak odszedł,ale wczoraj ... gdy publicznie wyznał,że oświadczył się swojej partnerce Perrie <nazwisko cenzurowane xD > . Łudziłam się,że może kiedyś jeszcze nadejdzie okazja,że nasze serca wciąż będą biły do siebie ,na próżno. To efekt nieodwracalny. Nie mam szczęścia w miłości. Ja i Jackson wprawdzie wciąż darzymy siebie sympatią,ale po ukończeniu liceum nie utrzymujemy ze sobą bliskich kontaktów. Dopatrując się minusów,można także wyłapać te plusy.... HA! Mam swoje mieszkanie,to może nie dosłownie,bo dziele je z 3 przyjaciółkami ,no ale.... to też część mnie. Prowadze ostatnio troche studencki tryb życia... balangi ,wypady do kina,ale kiedy można się wyszaleć jak nie w najlepszym okresie w życiu. Za zarobione pieniądze w "SWAG" i Nando's ,kupiłam sobie samochód-Mini Cooper'a. Powoli staje na nogi. Wracając jednak to moich wspólokatorek- Dianne ,Adrienne i .... uwaga prosto z Kanady powraca Suzanne . Wspólnie,we czwórke staramy się odmieniać nasze życie aby stawało się lepsze niż jest......
Słońce powoli przebijało się przez liliowe zasłony,oświetlając swoimi złotawymi promieniami policzki śpiącej jeszcze Made.
- POBUDKA!WSTAWAJ PRINCESSO!- Adrienne wpadła do pokoju ,siadając po turecku na drugim końcu łóżka.
Made otworzyła jedno oko i potarła je palcami,aby mogła wyraźniej zobaczyć siedzącą przed nią postać.
- Cz czego chcesz?- Wymamrotała,przewracając się z boku na bok,aby móc kontynuowac smaczny sen.
- Zaraz zaczynasz wykłady ...- Westchnęła .
Made ciągle chrapała,nie zwracając uwagi na przyjaciółke. W końcu ta nie wytrzymała i zdarła z niej kołdre biegając po calym mieszkaniu....
- ODDAWAJ TO TY KRADZIEJKO TY! . - Made niczym superbohater rzuciła się w pościg za przyjaciółką.
Adrienne biegała między kuchnią a salonem... wpadając na koniec do pokoju śpiącej jeszcze Diany.
- Mam cię !- Krzyknęła Made,wydzierając kołdre z rąk zdyszanej Adrienne.- Teraz wracam spać ...
- Nie ma mowy,zaraz masz wykłady ,dochodzi już 9 .-Adrienne wyciągnęła się na parapecie,grzejąc nogi do słońca.
Made stanęła jak wryta,że tyle czasu uminęła,zdając sobie sprawe,że za pół godziny zaczyna zajęcia.
Wpadła do łazienki,wyprzedzając otwierającą już drzwi Suzanne i próbowała doprowadzić się do ładu..
- I jak wyglądam?- Made stanęła na środku pokoju , gotowa do wyjścia. Przyjaciółki zamiast odpowiedzi wybuchnęły śmiechem....
- Co jest? Mam coś na twarzy?- Made patrzyła na trzy dziewczyny z lekkim zażenowaniem...
PRzepraszam,że tak nagle ucinam... ale mama potrzebuje kompa;< Dokończe koło 10 wieczorem ;* Wysyłam całusy ... ;*
MADE XOXO
Słońce powoli przebijało się przez liliowe zasłony,oświetlając swoimi złotawymi promieniami policzki śpiącej jeszcze Made.
- POBUDKA!WSTAWAJ PRINCESSO!- Adrienne wpadła do pokoju ,siadając po turecku na drugim końcu łóżka.
Made otworzyła jedno oko i potarła je palcami,aby mogła wyraźniej zobaczyć siedzącą przed nią postać.
- Cz czego chcesz?- Wymamrotała,przewracając się z boku na bok,aby móc kontynuowac smaczny sen.
- Zaraz zaczynasz wykłady ...- Westchnęła .
Made ciągle chrapała,nie zwracając uwagi na przyjaciółke. W końcu ta nie wytrzymała i zdarła z niej kołdre biegając po calym mieszkaniu....
- ODDAWAJ TO TY KRADZIEJKO TY! . - Made niczym superbohater rzuciła się w pościg za przyjaciółką.
Adrienne biegała między kuchnią a salonem... wpadając na koniec do pokoju śpiącej jeszcze Diany.
- Mam cię !- Krzyknęła Made,wydzierając kołdre z rąk zdyszanej Adrienne.- Teraz wracam spać ...
- Nie ma mowy,zaraz masz wykłady ,dochodzi już 9 .-Adrienne wyciągnęła się na parapecie,grzejąc nogi do słońca.
Made stanęła jak wryta,że tyle czasu uminęła,zdając sobie sprawe,że za pół godziny zaczyna zajęcia.
Wpadła do łazienki,wyprzedzając otwierającą już drzwi Suzanne i próbowała doprowadzić się do ładu..
- I jak wyglądam?- Made stanęła na środku pokoju , gotowa do wyjścia. Przyjaciółki zamiast odpowiedzi wybuchnęły śmiechem....
- Co jest? Mam coś na twarzy?- Made patrzyła na trzy dziewczyny z lekkim zażenowaniem...
PRzepraszam,że tak nagle ucinam... ale mama potrzebuje kompa;< Dokończe koło 10 wieczorem ;* Wysyłam całusy ... ;*
MADE XOXO
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz